KIEDY
DZIECI ROBIĄ DZIECI
Główny bohater i narrator tej powieści to
zafascynowany skatingiem 15-latek. Kiedy pewnego dnia matka zabiera go na
spotkanie ze znajomymi uważa, że to będzie porażka. Ale na spotkaniu poznaje
ją – Alicię, dziewczynę ideał, którą na dodatek właśnie co rzucił chłopak. Czy
ma u niej jakąś szansę?
Niestety tak. Niestety, bo ich związek trwa krótko,
choć burzliwie. Niestety, bo jakiś czas po zerwaniu Alicia oznajmia mu, że jest
z nim w ciąży...
Nick Hornby to znany angielski pisarz. Zasłynął
przede wszystkim powieścią, na podstawie której powstał film „Był sobie
chłopiec" i kilkoma innymi, również sfilmowanymi – a co ważniejsze równie
udanymi. Jak się jednak prezentuje sama „Wpadka” na tym tle?
Cóż, po pierwsze, trzeba wspomnieć o stylu, który
zarazem jest lekki, dziwny jak i infantylny. Bohater, jak na 15-latka wyraża
się często gorzej niż dziecko, a jego składnia i budowa zdań pozostawiają wiele
do życzenia. Niemniej czyta się to szybko i przyjemnie, choć nie zawsze
czytelnik jest w stanie zrozumieć konieczność takich zabiegów stylistycznych.
Ciekawe są też serwowane nam co chwila zaskoczenia.
Kiedy zaczynamy lekturę sądzimy, że będzie to komediodramat / powieść obyczajowa,
ale nagle wkraczamy na grząski grunt psychologii z rozmowami bohatera z
plakatem Tonyego Hawka (wyimaginowanymi, oczywiście), a zaraz potem przeskakujemy
w czasie... i to dosłownie. Ale co najdziwniejsze, nie dość, że
przekombinowania fabularne nie drażnią, to jeszcze dodają książce uroku.
Swoiście naiwnego i infantylnego, ale zawsze.
Zresztą i infantylizm nie trwa długo. Może w
warstwie słownej stykamy się z nim do końca lektury, ale nie w kwestii
konstrukcji bohatera. Ciąża dziewczyny wymusza na nim pewną dojrzałość, ale to
też nie o to chodzi. Całą dojrzałość konstrukcji postaci dostrzegamy przez
niedojrzałość zachowań narratora. Człowieka, który pierwszym co robi, po
usłyszeniu od byłej dziewczyny, że spóźnia jej się okres, jest ucieczka, gdy ta
idzie po test ciążowy. Ucieczka do innego miasta. I nawet po powrocie, nawet po
osiągnięciu pewnej dojrzałości, bohater nadal pozostaje świnią, której do
ostatnich stron polubić się nie da. A to spora sztuka, trzeba przyznać.
Tak więc powieść, która zaczyna się jak spełnienie
erotycznych marzeń nastolatka (swoją drogą naiwnie umotywowana jest ta część
książki, a erotyki nie ma tu w ogóle - co zarówno jest zaletą, jak i wadą,
ponieważ braknie w tym wszystkim prawdziwych emocji), powoli staje się
historią, która mogłaby przydarzyć się każdemu. Realną pomimo całej tej otoczki
SF, którą w pewnym momencie otrzymujemy. Wtedy też zaczynają się emocje,
których do tej pory czuliśmy niedosyt, a scena gdy bohater idzie na spotkanie z
ex przeczuwając, co chce mu powiedzieć ociera się o mistrzostwo w swej
prostocie i ascetyzmie.
Wszystko to ostatecznie składa się na powieść,
którą warto jest przeczytać. Bardziej przeznaczoną dla mężczyzn (z
ukierunkowaniem na nastolatków), ale nie jest to jedyna grupa docelowa. A jeśli
kiedykolwiek baliście się, że wasza dziewczyna może być w ciąży (bądź wy
dziewczyny / kobiety, bałyście się, że być możecie) przeczytajcie. Ku
przestrodze.

Komentarze
Prześlij komentarz