Scream - Krzyk, sezony 1-3 (serial)

 KRZYKNIJMY TO RAZ JESZCZE

 

Jeden z bohaterów tego serialu mówi, że slasher to nie gatunek, który nadaje się na serial. Jak udowodnili jednak twórcy „American Horror Story” rewelacyjnym sezonem „1984”, nie jest to prawda. Pozostaje jednak pytanie czy twórcy serialowej wersji „Krzyku” zdołali zrobić to w równie dobry sposób. Odpowiedź, oczywiście brzmi: „nie”. Co nie zmienia faktu, że jeśli jesteście fanami gatunku, możecie tę produkcję obejrzeć, nie tylko jeśli znacie i cenicie oryginał.

 

Lakewood to miasteczko, które latami otrząsało się z tragicznych wydarzeń, jakie rozegrały się w tym miejscu w latach 90. XX wieku. Teraz, koszmar odżywa na nowo, kiedy ktoś w masce udającej deformowaną twarz mordercy, zaczyna zabijać nastolatków. Czyżby dawny zabójca powrócił? A może pojawił się naśladowca? Co właściwie się dzieje i jakie tajemnice skrywa przeszłość?

 

„Krzyk”, chociaż złożony z samych motywów i pełnymi garściami czerpiący z takiej klasyki, jak „Kiedy dzwoni nieznajomy”, to jeden z najlepszych filmów grozy w historii kina. To właśnie on zapoczątkował renesans slasherów, a także ich podgatunek teen slash movie (nazywany też slasherem postmodernistycznym), a przy okazji kontynuował postmodernistyczną, metafikcyjną zabawę z gatunkowymi prawidłami zapoczątkowaną przez reżysera „Krzyku”, Wesa Cravena, w pamiętnym „Nowym koszmarze”. Nie byłby jednak tak udany, gdyby nie scenariusz Kevina Williamsona, który obnażył i uwypuklił reguły rządzące horrorami, a slasherami w szczególności, bawił się nimi, obśmiewał, dostosowywał do nich. I puszczał co chwila oko do widza.


Do serialu podchodziłem z równie wielkimi obawami, co i oczekiwaniami. Z jednej strony to produkcja MTV, czego po niej oczekiwać, tym bardziej, że obsada nie napawała optymizmem. Z drugiej jednak fabułę pierwszego odcinaka stworzył scenarzysta oryginału, więc mogło być interesująco – ukazywanie schematów seriali telewizyjnych, wnikanie w realia współczesnej grozy czasów streamingu itd., itd. Każdy „Krzyk” to dziecko swoich czasów i wraz z upływem lat kolejne odsłony muszą uaktualniać temat, bo zmieniają się zasady gatunkowe. To wszystko niby tu jest, ale…


Właśnie. Może i Williamson napisał fabułę, ale ekipie scenarzystów brak jego błyskotliwości i wyczucia. Zresztą on sam stracił je z czasem, co widać po serialu „The Following”, który nomen omen jest rozwinięciem jednego z pomysłów na Krzyk 3". Przez to brakuje tu napięcia. Brak też tej fascynacji, siły pomysłowości. Postacie są nakreślone, jakby niczym się nie różniły i jedynie tutejsza wersja Randy’ego z oryginalnej serii ratuje produkcję na tym polu. Nadal jednak to niezły thriller / horror. Ma klimatyczne sceny, puszcza oko do fanów, bawi się gatunkiem i jego przedstawicielami. Nie przedefiniowuje niczego, jak robił to „Krzyk”, ale ma swój urok i ogląda się go dość przyjemnie, choć jest przewidywalny i szybko wypada z pamięci. Niestety z postmodernistycznej zabawy została tu jedynie prosta, słabo zagrana rozrywka dla współczesnych odbiorców.


Drugi sezon niestety psuje część pozytywów serii, szczególnie otwartym, nigdy niedokończonym finałem. Jeszcze gorszy jest sezon trzeci, który ignoruje zarówno poprzednie sezony, jak i filmową franczyzę (może poza maską, w tej serii wracającą swym designem do korzeni). I znów jest przewidywalny, przeciętnie zagrany i bardziej odcinający kuponiki od oryginału. Szkoda.

 

Tak czy inaczej jedna seriale te to rozrywka dość przyzwoita, mająca miejscami swój urok i przebłyski dawnej świetności. Klasycznego „Krzyku” nie zastąpi, ale da się ję obejrzeć bez ziewania z nudów, jeśli dawkuje się sobie serial w rozsądnych porcjach.

Komentarze