Amazing Spider-Man. Epic Collection: Powrót Złowieszczej Szóstki – David Michelinie, Charles Vess, Mark Bagley, Erik Larsen

WROGOWIE ZNÓW ATAKUJĄ

 

Piąty tom „Amazing Spider-Man: Epic Collection” to rzecz zdecydowanie lepsza od poprzedniej, mocno ograniczonej dwoma większymi wydarzeniami części. Twórcy wracają tu do sprawdzonego schematu, krótszych bądź dłuższych, zamkniętych, ale łączących się w większą całość opowieści, pełnych akcji i wrogów, których trzeba pokonać. I jednocześnie serwują nam tu jedną z najlepszych opowieści o Venomie, jakie powstały.

 

Na początek Spider-Man i Mary Jane wybierają się w do Szkocji. To, co ma  być ich drugim miesiącem miodowym, zmienia się w… spotkanie z duchami! Potem Doc Ock znów kompletuje Złowieszczą Szóstkę, by zaatakować Pajęczaka z mocą, z jaką ten jeszcze dotąd nie został zaatakowany! Ale kto wejdzie w jej skład? I czy taka ekipa ma szansę? Do tego wkrótce potem Peter straci swoje moce. Pytanie jednak, jak poradzi sobie teraz z wyzwaniami, bo jego wrogowie nie śpią?

Wreszcie także Venom powróci po raz kolejny! Po tym, jak zdawało się, że zginął z ręki Styxa, udaje mu się zwalczyć chorobę i wrócić do akcji. Tym razem jednak ma niezawodny zdawałoby się plan. Nie chcąc krzywdzić niewinnych, pragnąc jedynie śmierci Spider-Mana, porywa go na bezludną wyspę i zaczyna polowanie. Nie mając z nim najmniejszych szans Peter będzie musiał znaleźć sposób by powstrzymać łotra i przetrwać jakoś zbliżającą się nieubłaganie noc…

 

Świetny to tom „Epica”, oj świetny. Z jednej strony sentymentalny dla tych, którzy wychowali się na komiksach od TM-Semic, bo większość zebranych tu zeszytów ukazała się po polsku w latach 90. XX wieku (konkretnie numery #11/1992, 1, 3-5/1993, o czym pisałem już w osobnym tekście). Z drugiej jednak to po prostu kwintesencja Pajęczaka tamtych lat. Dynamiczna akcja, humor, sporo mroku, zabawy schematami, klimat… To tylko rozrywka, ale rozrywka na poziomie, przy której nie można się nudzić, masa tekstu wcale nie jest nużąca, a pomysły nawet, jeśli wtórne, nadal mają w sobie coś intrygującego.

 


Wbrew tytułowi, Amazing Spider-Man. Epic Collection: Powrót Złowieszczej Szóstki to nie historia o Złowieszczej Szóstce jest gwiazdą numeru – choć całkiem niezła to rzecz, pełna akcja i szybkiego tempa – a dwie inne opowieści. Pierwsza z nich to otwierająca album powieść graficzna o szkockiej przygodzie Parkerów, świetnie napisana i pięknie zilustrowana (ręcznie kładziony kolor, dbałość o detale i te sprawy) przez Charlesa Vessa. Nastrojowa, wnosząca coś nowego do serii i przy okazji przyjemnie skupiona na postaciach, a zatem i ich miłosnej relacji. Druga zaś to powrót Venoma, klimatyczny survival horror uzupełniony o egzotyczne nuty, skupiający się przede wszystkim na niebezpiecznym pojedynku na śmierć i życie. Peter zdaje sobie sprawę, że nie ma szans z Venomem, każde poprzednie starcie wygrywał przypadkiem z pomocą innych, teraz jest zdany na siebie i nikt nie przyjdzie mu z pomocą. I postawienie na taką akcję, z jednoczesnym nie ograniczeniem się tylko do niej.

 


Dla mnie bomba. Może to nie tom na miarę „Ostatnich łowów Kravena”, ale i tak pozostaje jednym z najlepszych „Epiców” dotąd wydanych. Dobrze narysowany i równie dobrze napisany, wart jest poznania. I tyle.

Komentarze