Cixi z Troy – Christophe Arleston, Olivier Vatine, Adrien Floch

 SEXY Z TROY

 

Skończył się „Lanfuest z Troy”, skończyła się jego „Odyseja” – ta przez kosmos też – prequel był tylko jeden, skończyły się nawet „Trolle z Troy”, ta najdłuższa i chyba najlepsza opowieść z całego cyklu. Pora więc na kolejny rozdział tym razem poświęcony jednej z ciekawszych bohaterek - C’ixi (choć przyznam, że bardziej liczyłem na… nico inną postać, kto czytał, pewnie się domyśla). I jest to rozdział dobry. Bardzo dobry. Pełen akcji, humoru i klimatu typowego dla serii. Nic tylko czytać nawet, jeśli świata Troy nie znacie zbyt dobrze.

 

Pamiętacie C’ixi? Kto mógłby ją zapomnieć. Biega w kusym wdzianku, jest pyskata, jest też partnerką Lanfeusta i cesarzową jest także! Potrafi też być mścicielką, a przy okazji jej życiorys nie jest nam jeszcze do końca znany.

No to pora teraz wypełnić te luki i przekonać się, co C’ixi wówczas robiła! A my wraz z nią wracamy do czasów Thanosa Pirata! Jak wybladło wówczas jej życie?

 

Komediowych serii fantasy jest na światowym i polskim rynku jest cała masa. Wybierać można spośród tytułów najróżniejszych klimatem, estetyką, wykonaniem, podejściem do tematu… Dlaczego wybrać którąś z serii Troy? Bo są z tego wszystkiego najlepsze. I łączą w sobie najwięcej różnorodności, z jednoczesnym poszanowaniem gustu i inteligencji czytelników. Bo może, jak i u konkurencji, jest tu seks i przemoc, są niewybredne żarty, ale okazuje się, że sporo w tym wdzięczności, dużo uroku i naprawdę dobrego wykonania. Bo tam, gdzie inne serie są niesmaczne czy samcze, „Troy” po prostu dobrze bawi się konwencją i potrafi usatysfakcjonować.

 


Jednym z silnych punktów tej serii, jak i tego tomu jest to, że twórcy unikają przekleństwa komediowego fantasy, czyli naśmiewania się z gatunku. Ta seria żartuje ze schematów czy danych elementów, ale nie naśmiewa się. Granica jest cienka, czasem nawet bardzo, ale to jednocześnie granica biegnąca między dobrym smakiem, a całą resztą. I czasem autorzy naprawdę balansują na niej, ale jednak w ostatecznym rozrachunku udaje im się zachować równowagę i śmieszyć nas, bawić, zamiast obrażać naszą inteligencję. A bawi to zarówno nastolatków chcących erotycznych żartów i tym podobnych, „dorosłych” elementów, jak i dojrzalszych odbiorców.

 


Poza tym jest tu akcja, są przygody, są świetne pomysły, bywa też widowiskowo. Cała ta seria to miks tego, co w gatunku lubimy i tego, czego nawet nie wiedzieliśmy, że może w nasz gust trafiać. Świetnie zilustrowane, z cartoonową prostotą, która dobrze pasuje do tej zabawniejszej, nonszalanckiej strony serii, jak i sporą dozą realizmu i dopracowania dla lepszego oddania całej reszty (choć ten tom jest znacznie prostszy pod tym względem, niż poprzednie), zwieńczone doskonałym wydaniem, naprawdę warte jest poznania. „C’ixi z Troy”, którą znajdziecie w ofercie TaniejKsiazki, to świetne dopełnienie świetnej serii. Ale też i znakomity album dla tych, którzy w tym momencie chcieliby zacząć swoją przygodę z serią.

Komentarze