Świat według Kiepskich: Zwariowana historia kultowego serialu Polsatu – Jakub Jabłonka, Paweł Łęczuk

DOBRA KSIĄŻKA O KIEPSKICH SPRAWACH

 

- Pani Mario, jeszcze jedno pytanie, pod wpływem czego powstał pomysł realizacji tak wspaniałej powieści?

- Tak prawdę powiedziawszy, to pod wpływem alkoholu.

– dialog z odcinka „Romantica”

 

Przykro jest patrzeć na to, co w ostatnich latach, a szczególnie w emitowanym właśnie sezonie – ostatnim, pożegnalnym, przynajmniej z założenia, bo w praktyce, jakby plującym w twarz wszystkiemu, co dotąd w serialu powstało – „Kiepscy” się staczają. Ale wraz z tym finałowym sezonem pojawiło się coś jeszcze – niniejsza książka. Zbiór wspominek, ciekawostek, sentymentów. I jest to rzecz świetna, coś, co każdy fan poznać powinien.

 

No i chyba o treści wiadomo już wszystko. Bo to wspomnienia, to historie zza kulis, to rozmowy, to wypowiedzi, to zdradzanie faktów i informacji. W większości fanom już znanych, bo przecież były odcinki specjalne pokazujące nam kulisy kręcenia serialu, było też wiele wywiadów i tekstów, ale nie wszystko z książki dotąd odkryliśmy. Bo materiałów jest tu dużo, zdjęć też i każdy, nawet najbardziej zaznajomiony z informacjami fan, znajdzie tu coś nowego.

 

A przede wszystkim znajdzie tu coś dla siebie. Całą masę sentymentów. Ja znalazłem. Z „Kiepskimi” jestem od samego początku. Przełom XX i XXI wieku to był czas, gdy oglądałem dużo telewizji, bo do wyboru było albo to, albo skromna oferta wypożyczalni VHS w mieście, więc oglądałem. Polskich seriali komediowych trochę też, „Świat według Kiepskich” siłą rzeczy musiał trafić na moją listę prędzej czy później, trafił wraz z premierą i oglądałem go. W miarę wiernie – jak nie udało się obejrzeć premiery, oglądałem powtórkę – aż po latach sobie odpuściłem. By potem wrócić i nadrobić zaległości. I dziś jestem na bieżąco. Właściwie to niedawno skończyłem odświeżanie sobie wszystkiego – czyli prawie 580 odcinków, pochłoniętych w ponad dwa miesiące – i oglądam ten ostatni koszmarny sezon wraz z premierą kolejnych odcinków. Dużo tu prywaty? Być może, ale są rzeczy, których nie da się oddzielić od życia osobistego, a „Kiepscy” są jedną z nich.

 

Panie Marianie, przyznam się, że ja żem tego nie czytał i ja nie wiem czy ja w ogóle tego będę czytał, bo ja, szczerze powiedziawszy, nie lubię czytać, a zwłaszcza książek.

– Ferdynand Kiepski w odcinku „Moje kiepskie życie”




Z „Kiepskimi” śmiałem się i dawałem się im zaskoczyć. Bawiłem się z nimi, nudziłem też. Po „Świat według Kiepskich: Zwariowana historia kultowego serialu Polsatu” musiała więc trafić w moje ręce. Zabrali się za nią Jakub Jabłonka i Paweł Łęczuk, czyli goście, którzy dla SQN napisali wcześniej książkę o Skibie (nomen omen członku zespołu, który nagrał tytułową piosenkę do „Kiepskich” i jeszcze występował w serialu nie raz, i nie dwa, z bandem zresztą też). Choć właściwie oni to właściwie nadzorują, bo rzecz złożona jest z wypowiedzi artystów, producentów i twórców serialu. Nieważne jednak kto i za co odpowiada, ważne, że rzecz jest ciekawa, że zawiera wiele informacji, wiele wspomnień i emocji także.

 

I mnie to kupiło. Urzekło. Czytało się lepiej, niż czyta niejedną powieść, a to czytanie ożywiało wspomnienia, dawne uczucia. Śmieszyło, bawiło, wzruszyć też potrafiło. Kochacie serial? Bierzcie w ciemno, kupi Was na całego. Cenicie serial, ale ostatni sezon zawiódł Was tak koszmarnie, jak mnie? Też bierzcie. Bez obaw. Sezon chętnie zapomnę, za to książki nie. Bo to ona jest prawdziwym – i godnym – zwieńczeniem „Świata według Kiepskich”. I na tym, tak po prostu, zakończmy.

 


- Przepraszam bardzo, ja bardzo proszę jeszcze tylko ten rozdział. Kucnę sobie gdzieś w kąciku, przecież nie będę czytał w bramie, jak jakiś degenerat.

- No a swojego domu to nie ma?

- Kiedyś miał, ale książki kosztują…

– dialog z odcinka „Magister jego mać”

 

Komentarze