I w końcu jest. Wraz
z tym rozdziałem docieramy do finały wątku, który stanowi wstęp do ostatniego
dragonballowego filmu kinowego. I finał to fajny, trzymający poziom ostatnich
dwóch odcinków i sympatycznie splata to wszystko, pokazując, jak Hedo trafił do
więzienia, za co i co będzie z relacjami Trunksa i Mai.
Dr. Hedo nadal
działa, a jego zombie-androidy wciąż atakują naszych bohaterów. Jednocześnie w
szkole nadchodzi czas potańcówki, na którą Trunks chciałby zaprosić Mai. Tymczasem
dziewczyna sama ma co do tej imprezy własne plany. Jakby tego było mało, jedna
z koleżanek chciałaby umówić się z Trunksem i prosi Gotena o pomoc. Tymczasem
policja, z Kuririnem na czele, próbuje odnaleźć Hedo.
Ścieżki wszystkich
przecinają się na potańcówce właśnie, gdzie jedną z atrakcji ma być spotkanie z
superbohaterskim celebrytą. Celebrytą fascynuje się Hedo, więc zjawia się na
miejscu, a za nim wszyscy polujący na niego – od Gotena i Trunksa, przez
obleczoną w zbroję Mai, po policję! I zaczyn się dziać!
Szkolne życie,
nastoletnie problemy, zombie-androidy, andro-dinozaur, szalony naukowiec,
sensacyjna akcja, superhero, komedia… Wszystko to w jednym, krótkim rozdziale,
do pochłonięcia w kilkanaście minut. Ale zabawa jest znakomita, nastrojowa,
choć horroru jako takiego już tu nie ma, a także ujmująca i urocza.
Toriyama i Toyotarou
biorą się i łączą ostatnie wydarzenia z filmem „Superhero” i robią to w dobrym
stylu. Głównych bohaterów serii nie ma, brylują tu ich najmłodsze pociechy, ale
fajnie to wypada, stanowi podbudowę pod przyszłe wydarzenia, które już znamy – związek
Trunksa i Mai czy nowe androidy albo kolejny Cell – i samo w sobie bawi. Zarówno
jako zamknięta historia, jak i część większej całości.
To plus dobre rysunki
i mamy naprawdę udany rozdział. Domknięcie tego i owego, ale i zarazem otwarcie
na to, co nadciąga, a podobno nadciąga mangowa wersja filmu „Superhero”. Czy wprowadzi
jakieś zmiany? I co z tego wyjdzie? Czas pokaże, ale tu było dobrze, nawet
bardzo i cieszę się, że taki spokojniejszy przerywnik pojawił się w serii, bo
ile można samych walk z wielkimi, potężnymi wrogami? Trochę pierdołowatych
wrogów, którzy nawet wrogami nie są i życiowych spraw dobrze zawsze robiło tej
serii i robi nadal.




Komentarze
Prześlij komentarz