Pora na nową mangową serię fantasy. Tym razem padło
na tytuł „Paladyn z ziem dalekich”, oparty na serii light nowelowej cykl, co tu
dużo mówić, dla fanów gatunku. Bo to jedna z tych historii, których podstawowe
założenia znają wszyscy. Każdy słyszał o co najmniej paru podobnych historiach,
pewnie z jedną albo więcej tak czy inaczej się zetknął. A „Paladyn” to kolejna
z nich. I kolejna całkiem niezła, całkiem przyjemna, kiedy lubi się takie
właśnie klimaty.
Coś w życiu mu nie wyszło. Coś poszło nie tak. Życie
stało się cierpieniem, chciał ze sobą skończyć i w ostatniej chwili, kiedy już
życie go opuszczało…
Teraz jest tu, w dziwnym świecie, jakby gdzieś na
styku fantasy i horroru. A za rodzinę ma osobliwą trójkę: zmumifikowaną
kapłankę, ducha maga i szkielet. I to od nich uczy się o tym miejscu, o bogach,
o dobru, złu, magii. I jednocześnie stara się odkryć prawdę o sobie, ale i o
wszystkim, co go otacza. Dokąd jednak może go to doprowadzić?
Zaczęło się od strony „Shōsetsuka ni narō” – japońskiego
portalu, gdzie użytkownicy mogą zamieszczać swoje powieści. To tam debiutował „Paladyn”,
który został potem przejęty przez profesjonalnego wydawcę i zaczął ukazywać się
w papierowej formie. To było w roku 2016, rok po debiucie sieciowym (dotąd
wyszło pięć tomów, ale seria ma trwać nadal), a po kolejnym roku pojawiła się
manga. Potem, w 2021, powstało jeszcze anime, ale to już tylko uwaga tak na
marginesie. No ale wracając do komiksu to ta manga, obecnie licząca już dziesięć
tomów, właśnie pojawiła się na polskim rynku i…
I całkiem niezłe jest to to. Znamy już historie typu ktoś umiera i odradza się w innym świecie, trochę tego było, mangowo w ostatnich latach temat też był wałkowany w paru seriach, więc chyba każdy zainteresowany wie już co, jak i gdzie. Co tu jest innego? Taka fajna, nieco mroczniejsza estetyka, bo dotąd to były przede wszystkim komedie, w tu wpadamy w nieco ponury (ale nie za bardzo, to w końcu pozycja stricte rozrywkowa) ton. No i więcej tu fantasy niż w tych pozycjach tematycznie bliskich, które czytałem.
Reszta? Typowa, acz przyjemna. Sporo tekstu, sporo
powagi, sporo elementów fantastycznych, niezłe postacie – fajne horrorowe
stadko nam się tu utworzyło – i trochę tajemnicy do odkrywania. Akcja nie pędzi
na złamanie karku, ale i nie nuży. Poczytać jest co, a graficznie całkiem
fajnie to wygląda – z jednej strony lekko, prosto, bez nadmiaru czerni, ale z
drugiej, kiedy trzeba, potrafi być to wszystko całkiem nastrojowe.
Więc jeśli lubicie takie klimaty, sięgnąć możecie. Lekko,
prosto i na temat. Nic więcej chyba dodawać nie trzeba.
Tytuł kupicie tutaj:

Komentarze
Prześlij komentarz