The Amazing Spider-Man 3/1998: Aftershocks (Tragiczne następstwa) cz. I i II: Plany i marzenia – O wrzaski przyszłości – Tom DeFalco, Sal Buscema, Bill Sienkiewicz, John Romita Jr., Howard Mackie
Po świetnym poprzednim zeszycie, od tego można by
wiele oczekiwać… Ale niestety twórcy nie do końca sprostali powierzonemu im
zadaniu. Owszem, czyta się to wszystko naprawdę dobrze, ale „Clone Saga” coraz bardziej
okazuje się być przerostem formy nad treścią, choć jednocześnie treści
bynajmniej tutaj nie brakuje i wciąż śmiało mogę powiedzieć, że sięgnąć można, a nawet warto.
Ben stara się porozmawiać z MJ, ale ta nie ma najmniejszej ochoty go słuchać. Dopiero atak Judasza Podróżnika na nią może coś zmienić w ich relacjach, ale jakie będą skutki tego wszystkiego? Bo moc, jaką teraz pokazuje Judasz, wykracza poza pojmowanie Pajęczaka...
Tymczasem Kaine pokazuje policji, że trzymają
niewłaściwego człowieka, podczas gdy Peter zastanawia się nad ucieczką z
więzienia, Jackal w zakładzie psychiatrycznym powoli realizuje swój plan, a
trzeci Peter bliki jest odkrycia swojej tożsamości. W cały, ty, zgiełku, plątaninie wątków i wydarzeń wszystko zamiast wyklarować się, komplikuje jeszcze bardziej, aż... No właśnie, aż co?
Nawkładali twórcy akcji do tego zeszytu, oj
nawkładali. A mimo to dzieje się w zasadzie niewiele, choć dość epicko. Cóż... Scenariusz jest raczej przeciętny,
choć pełen akcji. Właściwie Mackie i DeFalco starają się poukładać nieco bałagan
pytań postawionych w poprzednich odsłonach, z tym że prowadzi to do jeszcze większego
zagmatwania, przy jednoczesnej ogólnej prostocie fabularnej. Mimo to numer Mackiego dobrze wchodzi, a DeFalco zarysowuje parę fajnych wątków pod przyszłe przygody.
Za to bardzo optymistycznie natomiast nastraja do tego zeszytu stron graficzna. Świetna
pierwsza połowa w wykonaniu rewelacyjnego Romity Jr, brudna, bliższa artyzmowi
druga, Sala Buscemy z tuszem Sienkiewicza… Ogląda się to bardzo przyjemnie, ma
swój klimat i charakter, a jednocześnie pozostaje dobrze pasującym elementem
opowieści, chociaż artyści prezentują zupełne odmienne podejście do tematu.
Jako całość, obie części „Aftershocks” nie powalają,
ale także nie nudzą. Ot przyzwoita rozrywka superhero, co do której miało się
zdecydowanie wyższe wymagania. O wiele lepsza od pierwszego polskiego Pająka z 1998 roku. Kto więc lubi, nie będzie zawiedziony, ale i nie
będzie z zachwytem przerzucał kolejnych stron.




Komentarze
Prześlij komentarz