Serial „Tenchi Muyo” był wśród polskich fanów mangi
i anime wielkim hitem… nawet jeśli większość z nich nie miała okazji nigdy go
obejrzeć. Jeszcze większym hitem i przy okazji dziełami darzonymi wielkim
kultem stały się filmy kinowe, dostępne swego czasu na kasatach VHS z polskimi
napisami. Co prawda wydane zostały wówczas tylko dwa z trzech filmów o Tenchim,
ale jakie to były filmy! Szczególnie produkcja „Tenchi Muyo in Love 2”, jakże
inna od całej serii. Obejrzałem je teraz, po latach i chociaż pod pewnymi
względami zdążyły się zestarzeć, to wyśmienite, warte poznania kino, jakiego
brak jest wśród współczesnych hitów anime.
Przyjrzyjmy się im zatem po kolei. Pierwszy film z
serii to „Tenchi Muyo in Love”, produkcja bardzo bliska serialowym klimatom, w
której miesza się wszystko to, za co kochamy cykl: szalona komedia, haremowy
romans, kosmici, dziwne wydarzenia etc. A dochodzi do tego jeszcze kilka nowych
wątków. Wszystko zaczyna się od pewnych wydarzeń rozgrywających się w kosmosie,
które będą miały niebagatelny wpływ na naszych bohaterów. Wkrótce potem Tenchi
zaczyna znikać, a to oznacza, że coś złego dzieje się w przeszłości. Dlatego
nasze zakochane w nim kosmiczne dziewoje postanawiają przenieść się w czasie do
okresu nastoletniości jego rodziców. Pytanie jednak, czy ich interwencja nie
namiesza bardziej, niż pomoże?
Produkcja jest lekka, przyjemna, pełna humoru i…
jak wszystkie filmy z tej serii, przewidywalna. Nie zmienia to jednak faktu, że
zabawa jest przednia, widz śmieje się i jest ciekaw, co dziewczyny (plus
Tenchi) jeszcze wymyślą, a animacja z miejsca wpada oko w ma swój klimat, za
który kocham anime z lat 90. A ile w tym uroku!
Jeszcze zabawniejszy, a przy okazji bardziej
erotyczny jest film drugi, znany pod różnymi tytułami, w tym „Gwiazdka w środku
lata”, gdzie w domu Tencheigo zjawia się jego… córka! Tak, Tenchi ma
kilkanaście lat, ona ma niewiele mniej, ale upiera się, że jest jego potomkiem
i badania to potwierdzają! Zakochane w Tenchim kosmitki wpadają w szał, tym
bardziej, że dziewoja dziwnie klei się do „taty”, a jednocześnie starają się
rozwiązać zagadkę jej pochodzenia (czyżby była z przyszłości?) i tego, kim może
być jej matka…
Ten film śmieszy, ten film potrafi też nieco
wzruszyć, a przy okazji jest ujmujący. Znów wszystko tu jest oczywiste, twórcy
zresztą nie próbują nawet nas zaskakiwać, ale zabawa jest wyśmienita. I
najbliższa serialowym klimatom.
Wszystko to jednak blednie w zestawieniu z ostatnim z filmów, „Tenchi Muyo in Love 2”, gdzie nasz bohater wpada w sidła pewnej „kobiety”. Zakochane w nim kosmitki ruszają mu na pomoc, jednak co mają zrobić, kiedy Tenchi nawet ich nie pamięta, a ich przeciwniczka potrafi robić rzeczy, wykraczające poza ich pojmowanie?
Ten film to nie tylko najlepsza produkcja z
Tenchim, ale i też najmniej przypominająca to, co do tej pory znaliśmy. Inne
jest tu wszystko, od animacji – bardziej realistycznej i dopracowanej – przez
tempo – wolniejsze i bardziej nastrojowe – po niemal zupełny brak humoru. To, z
czym mamy tu do czynienia, to rasowy dramat miłosny z nutą fantastyki i akcją.
Opowieść nastawiona na uczucia i emocje, w finałowej scenie, będącej odbiciem identycznej
sceny z rodzicami Tenchiego, dająca nam jasno do zrozumienia kogo główny
bohater w końcu wybierze.
Wrażenia po wszystkich filmach da się opisać
prosto: to trzeba zobaczyć. „Tenchi” to świetna seria, łącząca w sobie najróżniejsze
gatunki, a w każdym z nich poruszająca się biegle i w fascynujący sposób. Bawi,
wzrusza, wciąga, nie pozostawia obojętnym. Jest naciągana, nie zawsze dba o
sens, jednak to, co oferuje, przyćmiewa wszystkie wady. I można „Tenchiego” nie
lubić, zdaję sobie z tego sprawę, bo to jednak specyficzna seria (a właściwie kilkanaście
serii tv, trzy filmy, książki, mangi itd.), ale znać warto. Bo takich filmów po
prostu już się nie robi.




Komentarze
Prześlij komentarz