Civil War: Amazing Spider-Man - Joseph Michael Straczynski, Ron Garney

PAJĘCZA WOJNA DOMOWA

 

Wojnę Domową czas zacząć. Superbohaterowie zmuszeni do rejestracji. Świat zrównuje ich z bandytami. Prawdziwa rewolucja w Marvelu właśnie się zaczęła (okej, to było jakieś dwie dekady temu, ale cóż), a co za tym idzie, zdominowała także łamy „Amazing Spider-Mana”. Sam główny event, choć mało odkrywczy (podobne tematy podejmowali dużo wcześniej, bo w latach 80. XX wieku m.in. Alan Moore czy Frank Miller), jest iście rewelacyjną opowieścią skupioną głównie na losach Kapitana Ameryki i Iron Mana. Ale i w życiu Spider-Mana namieszał dużo, a my w tym albumie możemy przekonać się, jak bardzo.

 

W wyniku działań superbohaterów dochodzi do tragedii: życie traci sześćset osób, w tym dzieci z okolicznej szkoły. Dotychczas niemal udało się powstrzymać wprowadzenie w życie ustawy o rejestracji superbohaterów, ale w wyniku tych wydarzeń USA podejmują decyzję o jej natychmiastowym wcieleniu w życie. Stark, który zgadza się z rządem, chce by Peter poparł go i ujawnił publicznie, że jest Spider-Menem. Ten się waha, ale w końcu decyduje się zdjąć maskę na konferencji prasowej i… zaczyna się prawdziwe szaleństwo. Bliscy, a w szczególności Jameson, są w szoku. Ale wrogowie, z którymi Pająk walczył całe życie, w końcu wiedzą kto jest ich przeciwnikiem i mogą zacząć działać. Narażeni są wszyscy, którzy znają Parkera, a w chaosie, jaki już wybuchł, trudno jest znaleźć pomoc. Gdy bohaterowie popierający rejestrację stają do walki z tymi, uważającymi, że jest szkodliwa i niebezpieczna dla ich prywatnego życia i rodzin, Peter nadal stara się wspierać Starka, ale z każdą chwilą coraz bardziej wątpi w słuszność jego poglądów i własnych działań…

 

Kolejny tom „Amazing Spider-Mana” w wykonaniu Stracyznskiego i kolejny świetny komiks, który wciąga, zachwyca i urzeka. Niestety jednocześnie to także jeszcze jeden kiepsko narysowany album z tego okresu. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy tu do czynienia z jednym z najlepszych dodatków do „Wojny domowej”, mocno wnikającym w jej wydarzenia, rozwijającym je i dodającym im szerszego, mocnego kontekstu. Straczynski ze swoimi scenariuszami, które bliskie są życia i prawdziwości, doskonale pasuje do napisanego przez poruszającego podobne zagadnienia Millara eventu, ale nie tylko ta strona komiksy wypada dobrze.

 


Przyglądając mu się w oderwaniu od „Civil War”, trzeba powiedzieć, że jako kolejna opowieść ze świata Pająka, jest to znakomita historia na poziomie, którą poznać najlepiej w szerszym kontekście, ale i bez tego daje radę przekazać to, co najważniejsze w całym evencie. Straczynski, po kilku słabszych fabułach, odzyskał wszystko, co u niego najlepsze i serwuje nam świetną rzecz, której nie sposób nie polecić fanom komiksów. Nie tylko tym, ceniącym „Spider-Mana”. I tylko żal, że Ron Garney ze swoją toporną, cartoonową kreską, psuje w tym albumie tak wiele. Na szczęście nie dość, by obrzydzić lekturę. A i kolor się tu też nie popisał, bo stara się być nadmiernie widowiskowy, jak na tak prostą kreskę, ale cóż. Reszta robi robotę i tego się trzymajmy.


Komentarze