Bohdan Butenko. Któż z nas nie zna tego kultowego,
legendarnego wręcz autora? "Miś", "Świerszczyk",
"Płomyczek" czy "Płomyk" przez długie lata prezentowały
jego proste, acz ujmujące i po dziś dzień zachwycające komiksy. A ile przy tym
zilustrował książek dla dzieci i młodzieży z czasów PRL-u? Sam posiadam na
półce urocze wydanie „Wakacji z duchami”, do którego stworzył rysunki i chociaż
jest już sfatygowane i ma swoje lata, nie zamieniłbym go na nowe właśnie ze
względu na nie. Dlatego kiedy tylko zobaczyłem wywiad z nim, jego biografię,
zilustrowaną przez samego Butenkę na dodatek, po prostu nie mogłem po nią nie
sięgnąć. I oto jestem. Krótka była to lektura, szybka, ale jakże przyjemna. I
jakże warta każdej spędzonej nad nią chwili.
Anna Dobiecka dala się uwieść urokowi autora.
Wyważony starszy pan, nieco tajemniczy, jak sama o nim pisze, zachwycił ją,
urzekł i rozbawił. Czy swoim poczuciem humoru i wielkim talentem do opowiadania
zabawnych historii. I chociaż on był w Polsce, a ona w Anglii, postanowiła
spisać te jego opowieści. Przeprowadzić z nim wywiad, ale wywiad nie do końca
typowy, bo telefoniczny. Niezgranie stref czasowych, niezgranie telefoniczne,
brak czasu, problemy, trudności... wszystko to piętrzyło się, nawarstwiało, ale
wreszcie się udało. A skutkiem tego jest niniejsza książeczka, która,
zaczynając się w momencie gdy autor miał cztery, może pięć lat i wybierał z
rodzicami na wakacje, zabiera nas w podróż poprzez anegdoty jego życia,
przybliżając losy, dzieje i wszystko, co związane z Bohdanem Butenką w lekki,
prosty i zabawny sposób...
„Gapiszon”, „Kwapiszon”, „Gucio i Cezar”, znamy to,
kojarzymy, pamiętamy. Ileż pokoleń czytelników wychowało się na nich i
zachwycało. Dla wielu były to pierwsze kontakty z komiksem, dla innych miłość i
wielki sentyment. Całkiem niedawno przeczytałem zbiorcze wydanie przygód „Gucia
i Cezara” i bawiłem się naprawdę znakomicie, więc muszę powiedzieć, że komiksy
Butenki wcale się nie zestarzały. I nie zestarzeje się także ta książka.
Co jest w niej takiego? Szczerość i prostota.
Butenko nie rozgaduje się, że tak to kolokwialnie określę, jego wspominki – czy
to za sprawą jego samego, czy też podziału dokonanego przez Annę Dobiecką – są
zwięzłe, krótkie, ale treściwe. Ciekawie podane, przypominają bardziej anegdoty
niż typowe odpowiedzi na pytania, ale czy ktoś spodziewał się wielkiej powagi
po tym kultowym człowieku? W Butenko kryje się wieczne dziecko i jest ono
wyraźne, jak u niewielu w tym wieku (rysownik urodził się w roku 1931, a więc
ma już 85 lat!), co tylko wywołuje silniejsze sentymentalne emocje.
Całość zyskała także znakomitą oprawę graficzną.
Rysunki autora zdobią co drugą stronę, jest ich dużo, cieszą oko, poprawiają
humor, a co więcej przedstawiają wszystkie najważniejsze postacie, jakie wykreował.
Jak dla mnie coś wspaniałego. Proste, a skuteczne. Krótkie, a obszerne. Po
prostu znakomite. Balansujące na granicy komiksu i książki.
Całkiem niedawno po polsku ukazała się komiksowa
(auto)biografia Stana Lee, legendy wydawnictwa Marvel i obrazkowego medium,
„Nienarysowane historie” można określić mianem ich polskiego odpowiednika, ale
zupełnie innego i niepowtarzalnego. Polecam gorąco. Spodoba się wszystkim fanom
dobrych książek biograficznych, spodoba także miłośnikom komiksów. A przy okazji
przedstawia kawał historii dzieciństwa pokolenia naszych rodziców i nas samych.
Warto pod każdym względem.

Komentarze
Prześlij komentarz