Sięgając po tę mangę spodziewałem się obyczajówki,
ale z jakąś nutą fantastyki. Oficjalny opis sugerował, że może to być nawet coś
z odrobiną horroru, celowo jednak, żeby nie psuć sobie przyjemności z czytania
serii, postanowiłem nie wnikać za bardzo i dać się zaskoczyć. No i dostałem coś
trochę innego, niż myślałem, ale w ostatecznym rozrachunku nie żałuje, bo
sympatyczna to seria i mająca w sobie jakąś taką emocjonalną moc. Może i posklejana
została z różnych popkulturowych elementów, jednak nie zmienia to faktu, że
mamy tu do czynienia z naprawdę dobrą, przyjemną lekturą, która potrafi
rozbawić, ale i odrobinę wzruszyć.
Główna bohaterka tej serii jest dziwna. Nanoka
Koyanagi, bo tak się nazywa, chodzi do szkoły podstawo je i nie lubi jej prawie
nikt – jedynie jeden kolega czasem z nią rozmawia, ale on właściwie chętnie
rozmawia z każdym, nawet tymi beznadziejnymi chłopakami dokuczającymi innym – a
cała reszta ma ją za dziwaczkę. A ona ma po prostu specyficzne życie i
specyficzne do wszystkiego podejście. I w tym wszystkim stara się znaleźć zawsze
coś pozytywnego.
Z jednej strony Nanokę można nazwać trochę
niekumatą, bo wszystko odbierającą na swój własny sposób, ale cieszy się, czym
może. Cieszy ją czytanie. Cieszą spotkania z ludźmi, którzy zastępują jej
rodzinę, bo matkę dziewczynka widuje tylko przy kolacjach, a ojca prawie w
ogóle, bo ten z pracy wraca, gdy ona już śpi, ale i to jest specyficzna ekipa:
pewna babcia, kobieta nazywana Lafiryndą czy znaleziona pewnego dnia kotka. A
potem, pewnego dnia Nanoka zawędrowuje dróżką, której jeszcze nie zgłębiła do
pewnego budynku i…
Ta manga jest jak połączenie „Forresta Gumpa” (bohaterka ciągle mówi, że życie jest jak… i tu wymyśla szereg porównań) z „Yotsubą” (podobnie niekumate, acz zarazem momentami genialne podejście do życia i wielu materii wiodącej postaci). I w tym podłączaniu naprawdę coś jest. Coś fajnego, coś sympatycznego i ujmującego. Sama opowieść to prosta historia o dziewczynce, która nie do końca pasuje do tego świata i swoich rówieśników, ale jakoś sobie radzi, zdobywając kolejnych znajomych. To właściwie jej walka z murem codzienności, z którym zderza się często boleśnie, a jednocześnie próbuje zrozumieć, czym może być szczęście i co siedzi w głowach ludzi, którzy ją otaczają.
Jest tu szkolne życie, są codzienne problemy, jest
konfrontacja marzeń z rzeczywistością i jest też kilka scen, które mają w sobie
klimat czy może pewien posmak niezwykłości. Ale tak czy inaczej to po prostu życiowa
historia o ludziach, o tym, co w życiu dobre i złe z perspektywy dziecka, które
nie do końca ogarnia czasem i proste rzeczy. I niby to wszystko już było, znanym
z różnych opowieści, a jednak wciąż ma w sobie coś. Coś, co sprawia, że czyta
się to jednym tchem i czasem daje się nawet zaskoczyć. Przy okazji rzecz ma coś
do powiedzenia i jest naprawdę ujmująca. Niby prosta, także graficznie,
oszczędna, a jednak bardzo przyjemna na każdym polu. Dobrze było przeczytać ten
tomik, fajnie będzie też śledzić dalsze losy Nanoki, bo ciekawe co ona jeszcze
wymyśli i co ją spotka. A może kogo jeszcze spotka. Ale to okaz się już
wkrótce.
Tytuł kupicie tutaj:

Komentarze
Prześlij komentarz