Znowu miałam ten sam sen #1 – Yoru Sumino, Izumi Kirihara

ŻYCIE JEST JAK…

 

Sięgając po tę mangę spodziewałem się obyczajówki, ale z jakąś nutą fantastyki. Oficjalny opis sugerował, że może to być nawet coś z odrobiną horroru, celowo jednak, żeby nie psuć sobie przyjemności z czytania serii, postanowiłem nie wnikać za bardzo i dać się zaskoczyć. No i dostałem coś trochę innego, niż myślałem, ale w ostatecznym rozrachunku nie żałuje, bo sympatyczna to seria i mająca w sobie jakąś taką emocjonalną moc. Może i posklejana została z różnych popkulturowych elementów, jednak nie zmienia to faktu, że mamy tu do czynienia z naprawdę dobrą, przyjemną lekturą, która potrafi rozbawić, ale i odrobinę wzruszyć.

 

Główna bohaterka tej serii jest dziwna. Nanoka Koyanagi, bo tak się nazywa, chodzi do szkoły podstawo je i nie lubi jej prawie nikt – jedynie jeden kolega czasem z nią rozmawia, ale on właściwie chętnie rozmawia z każdym, nawet tymi beznadziejnymi chłopakami dokuczającymi innym – a cała reszta ma ją za dziwaczkę. A ona ma po prostu specyficzne życie i specyficzne do wszystkiego podejście. I w tym wszystkim stara się znaleźć zawsze coś pozytywnego.

Z jednej strony Nanokę można nazwać trochę niekumatą, bo wszystko odbierającą na swój własny sposób, ale cieszy się, czym może. Cieszy ją czytanie. Cieszą spotkania z ludźmi, którzy zastępują jej rodzinę, bo matkę dziewczynka widuje tylko przy kolacjach, a ojca prawie w ogóle, bo ten z pracy wraca, gdy ona już śpi, ale i to jest specyficzna ekipa: pewna babcia, kobieta nazywana Lafiryndą czy znaleziona pewnego dnia kotka. A potem, pewnego dnia Nanoka zawędrowuje dróżką, której jeszcze nie zgłębiła do pewnego budynku i…

 

Ta manga jest jak połączenie „Forresta Gumpa” (bohaterka ciągle mówi, że życie jest jak… i tu wymyśla szereg porównań) z „Yotsubą” (podobnie niekumate, acz zarazem momentami genialne podejście do życia i wielu materii wiodącej postaci). I w tym podłączaniu naprawdę coś jest. Coś fajnego, coś sympatycznego i ujmującego. Sama opowieść to prosta historia o dziewczynce, która nie do końca pasuje do tego świata i swoich rówieśników, ale jakoś sobie radzi, zdobywając kolejnych znajomych. To właściwie jej walka z murem codzienności, z którym zderza się często boleśnie, a jednocześnie próbuje zrozumieć, czym może być szczęście i co siedzi w głowach ludzi, którzy ją otaczają.


Jest tu szkolne życie, są codzienne problemy, jest konfrontacja marzeń z rzeczywistością i jest też kilka scen, które mają w sobie klimat czy może pewien posmak niezwykłości. Ale tak czy inaczej to po prostu życiowa historia o ludziach, o tym, co w życiu dobre i złe z perspektywy dziecka, które nie do końca ogarnia czasem i proste rzeczy. I niby to wszystko już było, znanym z różnych opowieści, a jednak wciąż ma w sobie coś. Coś, co sprawia, że czyta się to jednym tchem i czasem daje się nawet zaskoczyć. Przy okazji rzecz ma coś do powiedzenia i jest naprawdę ujmująca. Niby prosta, także graficznie, oszczędna, a jednak bardzo przyjemna na każdym polu. Dobrze było przeczytać ten tomik, fajnie będzie też śledzić dalsze losy Nanoki, bo ciekawe co ona jeszcze wymyśli i co ją spotka. A może kogo jeszcze spotka. Ale to okaz się już wkrótce.

 

Tytuł kupicie tutaj:


Komentarze