MOKRY SEN
SADO-MASO
You're
just jealous because I'm a genuine freak and you have to wear a mask!
- Pingwin (w filmie „Powrót Batmana”)
Takiego „Batmana” jeszcze nie było. Okej,
oficjalnie to nie jest żaden „Batman” a „Nietoperz”, bo DC, czyli wydawnictwo
mające prawa do postaci, nie odpowiada za ten album (rzecz wyszła nakładem The
Mansion Press, wydawcy wyrosłego na gruncie undergroundowym), ale i tak każdy
wie, kto jest prawdziwym bohaterem zebranych tu historii. Rzecz w tym, że nie
jest to Gacek, jakiego znamy z komiksów, duet Simmons / Keck postanowił…
Właściwie ciężko jest do końca określić jaki cel im przyświecał, bo z jednej
strony mamy tu dekonstrukcję mitu Nietoperza i próbę zgłębienia
najmroczniejszych aspektów jego psychiki (a raczej wyolbrzymionych aspektów, bo
takowe u Batmana nie zaistniały przecież), z drugiej dostajemy coś, co ma
obśmiać składowe serii, a z trzeciej rzecz sprawiającą wrażenie fanfika
zrobionego przez średnio rozgarniętych nastolatków, którym w głowie tylko seks i
przemoc. Pewne ambicje zderzają się tu z niewyszukaną, wyrugowaną
intelektualnie i żenującą pornografia (stąd ostrzeżenie na okładce, że rzecz
skierowana jest do dorosłego czytelnika), a ten miks, jaki z tego powstaje,
jest zarówno ciekawy, jak i absolutnie niesmaczny i odrzucający zarazem.
Nietoperz. Obrońca miasta G., który nie zabija. Ale
jednocześnie brutalny wojownik. Co na niego czeka?
Nietoperz w wykonaniu Simmonsa i Kecka to… No cóż,
mam wrażenie, że nie tyle wariacja na temat Batmana, ile odbicie autorów –
niedojrzały i brutalny typek, który ma w sobie coś więcej, ale tego więcej nie
potrafi wykorzystać, jak należy, więc inwestuje to w bzdurną pulpę. Batek
rozebrany tu zostaje na czynniki pierwsze, zdekonstruowany i obśmiany, nawet
czasem z nutą satyry, ale wybrane zostaje to, co potencjalnie mogłoby być w nim
najgorsze (jakby twórcy wzięli sobie do serca słowa z burtonowskiego filmu, że
Gacek chciałby być potworem, ale nie zrozumieli ich sensu). A i tak autorzy
skupiają się w osobliwy sposób na brutalności, takiej ujętej
sadomasochistycznie i organach płciowych. I oba te tematy poruszają z iście
obsesyjną fascynacją. W jednym z filmów Woody’ego Allena grany przez niego
bohater miał fiksację na punkcie potencjalnego miesiączkowania bohaterek
disnejowskich animacji, tu autorzy mają podobnie, ale dla odmiany na punkcie penisa.
I jest to obsesja w stylu i na poziomie żartów nastoletnich dzieciaków, rysujących,
lepiących ze śniegu czy plasteliny etc. gigantyczne członki. Rzecz w tym, że to
co u Allena miało głębsze znaczenie, w „Nocy nietoperza” ma jedynie potencjał,
z kilkoma momentami, w których udało się go wykorzystać, ale jako całość
zawodzi i zniesmacza.
Jest za to parę fajnych odwołań, odniesień, choćby
do Batmana ze Złotej Ery komiksu czy tego w wykonaniu Franka Millera (to on
zresztą ukazał Batka bardziej jako terrorystę walczącego z bandytami, niż
herosa, co tu zostaje wykorzystane, ale raczej dla spełniania mokrych,
sadomasochistycznych snów, niż czegokolwiek innego). Jest też ciekawa
potencjalnie tematyka seksualności bohatera, temat rzeka, idealny do psychoanalizy,
do rozkładania na czynniki pierwsze i do satyrycznego przedstawienia także, ale
tu dostajemy go podanego… Cóż, najlepszym przykładem jest short, w którym Gacek
ustami zbiera odchody po Catwoman z jej kuwety, za co w nagrodę może skończyć
jej na twarz (tak, to jest cała fabuła tej historyjki). A takich akcji jest tu
zdecydowanie więcej.
Wszystko to ma co prawda bardzo ładne wydanie z
masą dodatkowych, kolorowych grafik i intersującą, abstrakcyjną i absurdalną,
ale przyjemnie undergroundową szatę graficzną, ale to trochę za mało. Ten komiks
zapowiadał się bardzo intrygująco, miał potencjał, mógł być czymś większym,
czymś ambitnym, a czuję, że dostałem coś w stylu „Czarów Zjarów”.
Undergroundowe wyżycie się, kontrowersje dla samych kontrowersji (choć miały być nośnikiem wyższych wartości),
spełnienie mokrych, chorych snów autorów i rzecz, która, choć skierowana dla
dorosłych, bardziej nadaje się dla wulgarnych, ograniczonych swoimi myślami do
seksu i przemocy nastolatków. Acz takiego komiksu o Batmanie jeszcze nie było,
jak wspominałem, więc jako ciekawostkę, dla fanatyków postaci, poznać można.




Komentarze
Prześlij komentarz