Sen Nietoperza – Josh Simmons, Patrick Keck

MOKRY SEN SADO-MASO

 

You're just jealous because I'm a genuine freak and you have to wear a mask!

- Pingwin (w filmie „Powrót Batmana”)

 

Takiego „Batmana” jeszcze nie było. Okej, oficjalnie to nie jest żaden „Batman” a „Nietoperz”, bo DC, czyli wydawnictwo mające prawa do postaci, nie odpowiada za ten album (rzecz wyszła nakładem The Mansion Press, wydawcy wyrosłego na gruncie undergroundowym), ale i tak każdy wie, kto jest prawdziwym bohaterem zebranych tu historii. Rzecz w tym, że nie jest to Gacek, jakiego znamy z komiksów, duet Simmons / Keck postanowił… Właściwie ciężko jest do końca określić jaki cel im przyświecał, bo z jednej strony mamy tu dekonstrukcję mitu Nietoperza i próbę zgłębienia najmroczniejszych aspektów jego psychiki (a raczej wyolbrzymionych aspektów, bo takowe u Batmana nie zaistniały przecież), z drugiej dostajemy coś, co ma obśmiać składowe serii, a z trzeciej rzecz sprawiającą wrażenie fanfika zrobionego przez średnio rozgarniętych nastolatków, którym w głowie tylko seks i przemoc. Pewne ambicje zderzają się tu z niewyszukaną, wyrugowaną intelektualnie i żenującą pornografia (stąd ostrzeżenie na okładce, że rzecz skierowana jest do dorosłego czytelnika), a ten miks, jaki z tego powstaje, jest zarówno ciekawy, jak i absolutnie niesmaczny i odrzucający zarazem.

 

Nietoperz. Obrońca miasta G., który nie zabija. Ale jednocześnie brutalny wojownik. Co na niego czeka?

 

Nietoperz w wykonaniu Simmonsa i Kecka to… No cóż, mam wrażenie, że nie tyle wariacja na temat Batmana, ile odbicie autorów – niedojrzały i brutalny typek, który ma w sobie coś więcej, ale tego więcej nie potrafi wykorzystać, jak należy, więc inwestuje to w bzdurną pulpę. Batek rozebrany tu zostaje na czynniki pierwsze, zdekonstruowany i obśmiany, nawet czasem z nutą satyry, ale wybrane zostaje to, co potencjalnie mogłoby być w nim najgorsze (jakby twórcy wzięli sobie do serca słowa z burtonowskiego filmu, że Gacek chciałby być potworem, ale nie zrozumieli ich sensu). A i tak autorzy skupiają się w osobliwy sposób na brutalności, takiej ujętej sadomasochistycznie i organach płciowych. I oba te tematy poruszają z iście obsesyjną fascynacją. W jednym z filmów Woody’ego Allena grany przez niego bohater miał fiksację na punkcie potencjalnego miesiączkowania bohaterek disnejowskich animacji, tu autorzy mają podobnie, ale dla odmiany na punkcie penisa. I jest to obsesja w stylu i na poziomie żartów nastoletnich dzieciaków, rysujących, lepiących ze śniegu czy plasteliny etc. gigantyczne członki. Rzecz w tym, że to co u Allena miało głębsze znaczenie, w „Nocy nietoperza” ma jedynie potencjał, z kilkoma momentami, w których udało się go wykorzystać, ale jako całość zawodzi i zniesmacza.

 


Jest za to parę fajnych odwołań, odniesień, choćby do Batmana ze Złotej Ery komiksu czy tego w wykonaniu Franka Millera (to on zresztą ukazał Batka bardziej jako terrorystę walczącego z bandytami, niż herosa, co tu zostaje wykorzystane, ale raczej dla spełniania mokrych, sadomasochistycznych snów, niż czegokolwiek innego). Jest też ciekawa potencjalnie tematyka seksualności bohatera, temat rzeka, idealny do psychoanalizy, do rozkładania na czynniki pierwsze i do satyrycznego przedstawienia także, ale tu dostajemy go podanego… Cóż, najlepszym przykładem jest short, w którym Gacek ustami zbiera odchody po Catwoman z jej kuwety, za co w nagrodę może skończyć jej na twarz (tak, to jest cała fabuła tej historyjki). A takich akcji jest tu zdecydowanie więcej.

 


Wszystko to ma co prawda bardzo ładne wydanie z masą dodatkowych, kolorowych grafik i intersującą, abstrakcyjną i absurdalną, ale przyjemnie undergroundową szatę graficzną, ale to trochę za mało. Ten komiks zapowiadał się bardzo intrygująco, miał potencjał, mógł być czymś większym, czymś ambitnym, a czuję, że dostałem coś w stylu „Czarów Zjarów”. Undergroundowe wyżycie się, kontrowersje dla samych kontrowersji (choć  miały być nośnikiem wyższych wartości), spełnienie mokrych, chorych snów autorów i rzecz, która, choć skierowana dla dorosłych, bardziej nadaje się dla wulgarnych, ograniczonych swoimi myślami do seksu i przemocy nastolatków. Acz takiego komiksu o Batmanie jeszcze nie było, jak wspominałem, więc jako ciekawostkę, dla fanatyków postaci, poznać można.

Komentarze