Horowitz to autor z
dorobkiem. A przede wszystkim uznaniem. Za co by się nie wziął, a brał się za
wiele, od kontynuowania przygód Sherlocka Holmesa, przez pisanie dodatków do „Jamesa
Bonda”, po własną twórczość, wychodziło mu to dobrze. I tym razem wyjątku nie
ma – „Morderstwa w Suffolk”, kontynuacja „Morderstw w Somerset” (bestsellera,
którego znać nie musicie, by przyjemnie bawić się przy lekturze tej części)
świetne są. I tyle.
Susan Ryeland kiedyś
była redaktorką, dziś jest na emeryturze i żyje sobie ze swoim partnerem w
miarę spokojnie. Grecka wyspa, mały hotel, który prowadzi… Wymarzony sposób
spędzenia jesieni życia? Nie dla niej. Ją to męczy, tęskni za Anglią, obowiązki
ją nużą, zmagania z problemami też…
I nagle pojawia się
nie lada okazja. Nie dość, że zjawia się brytyjska para, to jeszcze ma do niej
konkretną sprawę. Sprawę zbrodni. Oto bowiem w dniu ślubu ich córki popełnione
zostało morderstwo. Jakby tego było mało sama panna młoda, zaraz po
przeczytaniu kryminału, który redagowała Susan lata temu, po prostu zniknęła. Co
się stało? O co chodzi? Tego właśnie Susan będzie musiała się dowiedzieć, a
wszystko wskazuje na to, że wskazówki znajdzie w… samej książce. Czeka więc na
nią nie lada wyzwanie, powrót do Londynu i… śmiertelne zagrożenie!
Może i sam pomysł, by
jakaś emerytka prowadziła śledztwa nie jest ani odkrywczy – toż to już schemat
gatunkowy – ani tym bardziej nie brzmi atrakcyjnie, bo czemu akurat ona, a nie policjanci,
nie śledczy, nie specjaliści, niemniej to nieważne. Horowitz już taki jest, że
bierze coś, co było już u kogoś, ale robi to po swojemu, tworzy fajny klimat,
fajne fabuły i ogólnie przyjemne książki. I tak jest tym razem.
Niby wszystko, co tu
widzimy już było. Niby każda z tych rzeczy pojawiała się tu i tam, a jednak czy
to bohaterka, która na pierwszy rzut oka do śledztw nie pasuje, czy takie
elementy, jak sięgnięcie do szkatułkowej konstrukcji by pokazać nam książkę w
książce – a więc i ocieranie się o metafikcję – robi to w bardzo dobrym stylu. Powieść
jest ciekawa, podstawa w przypadku kryminału / thrillera, intryguje zagadką,
postacie są przyjemnie nakreślone i nastrojowe jest to wszystko.
Przy okazji też i
dobrze poprowadzone, i dobrze napisane. Na nudę nie ma miejsca, ciągle się coś
dzieje, ale nie za szybko, więc do podbudowy obyczajowej nie zabrakło okazji, a
wszystko to pochłania się lekko, płynnie i bardzo przyjemnie. Aż dziw, że tak
dobrą historię kryminalną, jednocześnie oldschoolowy i współczesną, da się
zrobić jeszcze w tych czasach.

Komentarze
Prześlij komentarz