GOŚĆ NIE
Z TEGO ŚWIATA
Z H.G. Wellsem od dawna mam jeden problem:
uwielbiam klasykę science fiction, jednak czasem jego pomysły trącą takim
kiczem, że ciężko jest mi znaleźć w jego utworach coś wartościowego. A
jednocześnie w dorobku tego jednego z ojców fantastyki naukowej znajdują się
dzieła, które absolutnie zachwycają. Któż z nas nie słyszał o „Wehikule czasu”,
„Niewidzialnym człowieku”, „Wojnie światów”, „Wyspie doktora Moreau” czy
„Pierwszych ludziach na księżycu”. Niewielu jednak kojarzy „Cudownego gościa”,
jedną z wczesnych nowel autora, wydaną w 1895 roku. Stworzona pomiędzy
„Wehikułem” a „Wyspą” nie jest ani wybitną opowieścią, ani także rozczarowującą.
To po prostu bardzo dobra książka, która znakomicie broni się także obecnie i
warta jest polecenia każdemu, nie tylko miłośnikom fantastyki.
Wszystko zaczyna się od światła. pewnej nocy
mieszkańcy Sidderton i najbliższych okolic widzą późną nocą olśniewający blask
nad trzęsawiskami w Sidderford. Wydarzenie to, nazwane potem nocą „Dziwnego
Ptaka”, staje się początkiem czegoś o wiele bardziej zaskakującego, niż
ktokolwiek mógł sądzić. Spotkanie ze skrzydlatym stworzeniem, które nagle się
pojawia, staje się dla ludzi przyczyną do zmiany zachowania i całego swego
życia. W końcu wieści docierają do miejscowego wikarego, który z zamiłowania
jest także ornitologiem. To on odnajduje i przypadkiem postrzela przybysza, a
ten okazuje się być niczym innym, jak Aniołem. Wikary zabiera go na plebanię,
zajmuje się nim, ale ludziom trudno jest żyć obok Anioła. Jego dobroć i
naiwność są dla nich trudne do ogarnięcia, a przy okazji obie strony zaczynają
uczyć się od siebie, co sprawia, że przybysz zaczyna stawać się coraz bardziej
ludzki. Jakie będą konsekwencje tej niecodziennej sytuacji?
„Cudowny gość” Herberta George’a Wellsa to naprawdę
znakomita, choć niestety krótka opowieść, o kontakcie tego, co nieziemskie, z
naszą codziennością – naszymi ułomnościami, błędami i problemami. Kontakcie,
który dla obu stron jest czymś niezwykłym i pouczającym. Wells poprzez to
zderzenie światów w ciekawy sposób obnaża, co w nas najgorsze, ale też i
pokazuje dobre cechy. Jak to było w innych jego dziełach, tak i tu, interesuje
go natura człowieka i to, do czego jest zdolny. Ale zarazem wszystko to nie przyćmiewa
także rozrywkowego wymiaru historii. Autor, w typowy dla siebie sposób, bawi
się widowiskowymi scenami, własną fantazją, pomysłowością i klimatem, który
wciąż jest tak intensywny i wyraźny, że nowela autentycznie urzeka i potrafi
zachwycić. I to o wiele bardziej, niż współczesne powieść, które są może i
bardziej efektowne, ale brak im magii dawnych utworów, ich szczerości,
prawdziwości i mocy.
Typowy dla Wellsa jest także styl „Cudownego
gościa”. Nowela napisana została w sposób lekki, prosty, ale literacko pełny i
bardzo treściwy. Autor nie rozwleka opisów, nie epatuje też nadmierną ilością
zdarzeń ani nie zbacza z raz obranej drogi. Pomysł wyjściowy rozwija
konsekwentnie i w bardzo dobrym stylu, a całość w ostatecznym rozrachunku
okazuje się być o wiele lepsza i ciekawsza, niż można by sądzić jedynie z jej
opisu. Jak wspominałem nie jest nowela wybitna, ale zarazem jest to jedno z
lepszych dokonań H.G. Wellsa i fakt, że została wznowiona w ramach klasyki
wydawnictwa CM, bardzo cieszy. W końcu „Gościa” naprawdę warto jest poznać,
nieważne czy lubicie fantastykę czy nie, bo to naprawdę wartościowa lektura.

Komentarze
Prześlij komentarz