WOJNA
NIE TYLKO ŚWIATÓW
Herbert George Wells to nie tylko jeden z ojców,
ale także zdecydowanie jeden z najwybitniejszych pisarzy Science Fiction w
historii. Cztery nominacje do literackiej nagrody Nobla mówią chyba same za
siebie. Zresztą tytuły takich dzieł, jak „Wojna światów”, „Wehikuł czasu”,
„Niewidzialny człowiek” czy „Wyspa doktora Moreau” przeszły do historii i stały
się inspiracją niezliczonych dzieł. Po dziś dzień nie przestają także
fascynować, a o ich sile niech świadczy choćby panika, jaka wybuchła z powodu
radiowej adaptacji „Wojny światów”, kiedy to ludzie byli przekonani, że doszło
do prawdziwej inwazji kosmitów. „Wojna w przestworzach” to nie najbardziej
znane z dzieł Wellsa (łagodnie rzecz ujmując), ale kolejne, które poznać
zdecydowanie warto. Szczególnie, że ukazało się właśnie w naprawdę znakomitej
edycji.
Wells nigdy nie bawił się w żadne wymyślne tytuły,
więc niniejsza powieść opowiada nie mniej, nie więcej tylko o wojnie toczonej w
przestworzach. Akcja dzieje się na początku XX wieku, kiedy to na światowej
scenie politycznej wiele się dzieje. Niepewność, agresywna polityka, konflikty,
rewolucje, destabilizacja… Głównym bohaterem powieści jest miłośnik
baloniarstwa Bert Smallways. W czasach, kiedy ludzkość odkrywa dopiero
dobrodziejstwa podróży powietrznych, wciąż nieświadoma nadciągających z ich
strony zagrożeń, Bert trafia nad tajną niemiecką bazę, gdzie tworzona jest
flotylla sterowców. Zestrzelony, wykorzystuje swój spryt by wybrnąć z tej
sytuacji, ale odkrywa przerażającą prawdę – Niemcy chcą zaatakować USA by nie
dopuścić do zbudowania przez Amerykanów ich floty powietrznej. Zaczyna się
wojna totalna, kiedy na dodatek wybucha konflikt między Stanami Zjednoczonymi a
Japonią i Chinami…
Taki profetyzm, z jakim stykamy się w tej powieści,
nie zdarza się już w naszych czasach – i pewnie nie zdarzy w przyszłości. Wells
przewiduje w niej wybuch wojny światowej, ale także i użycie w niej maszyn
latających, które wtedy dopiero powstawały. Obecnie zaś wszystko, co do
konfliktu zbrojnego mogłoby się nadawać, nie powstaje ot tak dla innych
dziedzin – od początku jest w rękach wojska a dopiero potem wkracza w nasze
życie. Większość wynalazków, których używamy obecnie, w armii miała swój
początek – weźmy choćby Internet, który dopiero dzięki branży porno został na
dobre zaszczepiony na cywilny grunt. Wojna i seks podstawą funkcjonowania
świata? Choć ta prawda znana jest od wieków, Wells jednak pozostaje jej w
pewien sposób nieświadomy – przynajmniej tej drugiej części; niemniej wojna u
niego także zachowuje pewną graniczącą z niewinnością naiwność. Podobnie jak to
było choćby w „Wyspie doktora Moreau”, najgorsze ludzie instynkty, mimo że
ukazane w poruszający sposób, przedstawione zostały wręcz łagodnie. To my mamy
się nad tym zastanawiać, autor nie atakuje nas opisami wprost – i to zarówno
jego zaleta, jak wada.
Ale nie sądźcie, że wizje, które przed nami
roztacza są przez to mniej przekonujące. Wells miał wielki dar ukazywania tego,
co jeszcze nie nastąpiło. Nie zawsze wychodziło mu to idealnie, ale zawsze
robił to w znakomity sposób. Nie inaczej jest w „Wojnie w przestworzach”,
powieści, którą już w czasach powstawania można było zaliczyć do gatunku
nazywanego obecnie alternate history. To, co opisuje autor przekonuje, trafia
do serca i umysłu, a przede wszystkim przeraża trafnością, z jaką się ziściło.
Ale oprócz samej treści zachwyca także edycja. Niby nie wyróżnia się niczym
szczególnym, jednak jeśli zajrzymy do środka, czekają tam na nas okładka i
ilustracje z pierwszego polskiego wydania, które ukazało się ponad sto lat
temu. Ilustracje realistyczne, szczegółowe i po prostu piękne. Lubicie Wellsa?
Lubcie dobrą fantastykę? Klasykę? Będziecie bardzo zadowoleni!

Komentarze
Prześlij komentarz