OCALIĆ
OD ZAPOMNIENIA
„Czy Bóg tutaj”, czyli reportaże z małych
miejscowości, niewielkich wsi, jakich w Polsce zawsze było dużo. Pozornie nic
takiego, bo w sumie każdy z nas widział takie miejsca, bywał w nich, może nawet
się wychował – ja sam pochodzę z małego miasta, miasta, ale jednak takiego,
które oferuje sporo podobnych, co na zdjęciach w książce widoków – i niejeden
miał ich dość, chciał uciec od nich jak najdalej, więc w zasadzie nie powinien
znaleźć tu nic, co by go zafascynowało. A jednak, to pozory właśnie, bo książka
okazuje się fascynującą podróżą w przeszłość. Dla jednych swojską, znajomą i
bliską, dla innych bardziej odległą, nie do końca zrozumiałą, w zasadzie obcą –
w obu przypadkach jednak fascynującą i wywołującą wiele emocji.
„Czy Bóg tutaj zagląda?” to był program TVP
Szczecin emitowany od 2008 do 2010 roku, w którym autorka niniejszej książki
rozmawiała ze zwykłymi, szarymi ludźmi. Za punkt wyjścia obierając sobie
„Biblię”, traktując ją jako pretekst ale i pryzmat. To z tych znanych wszystkim
elementów, z tych wszystkich wartości i historii obecnych z nami od wieków,
wyrastają korzenie wszystkich pytań autorki, a w tych pytaniach odbija się
świat i mentalność. Świat, który, jak sama Gwiazda-Elmerych stwierdza, już
przeminął. Może nie wszędzie, ale to, co jest na tych stronach, może być
ostatnim świadectwem tych miejsc, tych ludzi i ich mentalności.
Ciekawa to książka. Ciekawa i ważka. Można być
wierzącym, można nie, ludzie, z którymi przez pryzmat wiary i religii rozmawia
autorka są naprawdę różni, uniwersalne prawdy, które stosuje jako punkt wyjścia
dla wszystkiego, stają się pretekstem do głębszej i szerszej analizy ludzi z
malutkich wsi i ich świata: zamkniętej społeczności, często specyficznej, ale…
Właśnie, obraz, jaki się z tego wszystkiego wyłania, historie ludzkich żyć,
radości i smutków, zazdrości, nienawiści, pomocy, dobra i zła, staje się
obrazem uniwersalnym, mającym odniesienie do każdego z nas. Bo o czym w końcu
mówi, jak nie o naszej naturze? Może tło jest inne, może bardziej tradycyjne –
a może raczej tradycjonalistyczne – może ludzie też są inni, niekiedy bardziej
naiwni czy podchodzący do wszystkiego w mniej refleksyjny sposób, a jednak to
wciąż ludzie tacy, jak my.
Nie musimy ich rozumieć, te miejsca, których oni nie
chcą opuścić, do których są przywiązani, jakby to naprawdę był cały ich świat,
choć nie jest to żaden raj ani spełnienie marzeń, mogą nam się nie podobać, ale
czytanie o nich, o tych ludziach i wsiach, potrafi wciągnąć i zafascynować. I
to tak, że pochłania się ją na raz, co zresztą nie jest trudne – niby to niemal
czterysta stron, ale bogactwo czarnobiałych zdjęć, zajmujących jakieś ćwierć
tomu, spora dawka biblijnych cytatów i gawędziarska lekkość formy sprawiają, że
„Czy Bóg tutaj” pochłania się w dzień, może dwa. Dużą w tym też zasługa
klimatu, takiej przaśności, ale ukazanej bez różowych okularów, który potęgują
wspomniane fotografie ukazujące nam drogi, drzewa, wiejską zabudowę,
rozpadające się budowle pamiętające bardzo odległe czasy i… pewną pustkę, jak zapowiedź
nadchodzącego końca takiego świata, takiego życia. Bo nie ma na tych zdjęciach
ludzi, nie ma śladów ich działania, wszystko wydaje się wymarłe, czasem
zasypane śniegiem, czasem jakby jesiennie smutno, z długimi cieniami i nagimi
drzewami, zupełnie, jakby po ludzkich żywotach zostały tylko te skorupy domów,
które długo też już nie będą stać. I to stanowi taką kropkę nad „i” wszystkich tych
reportaży, stanowiących jedne z nielicznych, jeśli nie jedynych, pamiątek po
spotkaniach Gwiazdy-Elmerych.
I te pamiątki poznać jest absolutnie warto. Nawet
jeśli myślicie, że to temat nie do końca dla Was. miłośnicy reportaży zaś będą
zachwyceni.

Komentarze
Prześlij komentarz