ZBIEGI
OKOLICZNOŚCI
Drugi numer „Poe Damerona”. Nawet nie sądziłem, że
go mam, po jedynce nie chciałem czytać ciągu dalszego, ale widzę, że jednak
kiedyś kupiłem, więc przeczytałem. I znów daremny trud. Może koncept nieco się
zmienił – tym razem Poe nie szuka Lora Sana Teki, który ma informacje, gdzie
znaleźć Luke’a, ale za to szuka droida, który ma informacje, gdzie znaleźć
Snoke’a… – może tym razem to tylko jedna historia. Ale nadal nic ciekawego się
tu nie dzieje, a odpowiedzi są do bólu oczywiste, choć jest nieco lepiej niż
poprzednio.
Poe ma zdrajcę wśród swoich ludzi. Bywa. Ale kogo?
Nie ma pojęcia, dlatego kiedy pojawia się nowa misja do wypełnienia – polecieć
na Kaddak, znaleźć droida, który ma informacje o tym, jak dotrzeć do wielkiego
wroga i wrócić – zabiera ze sobą nowy nabytek w ekipie. Jest jednak,
oczywiście, problem, bo Kaddak to świat, w którym śmiertelny upadek z
gigantycznej wieży jest jednym z najprzyjemniejszych rzeczy, jakie mogą cię
spotkać.
Na tym, jak wiadomo, nie koniec. Bo tak się
przypadkowo składa, Kaddak to miejsce bardzo ważne dla Terexa, który w zasadzie
zbudował się przeciw swoim przełożonym i teraz wraca na stare śmieci.
Przypadkowo. Przypadków też dowiaduje się, że Poe jest na planecie no i zaczyna
się…
Zaczyna, ale szkoda, że nie kończy. Bywa. Na szczęście to mój ostatni, no mniej
więcej – widziałem w innych albumach jakieś strzępki tej serii dorzucone dla
zapchania miejsca i nic dziwnego, do tego się nawet nadają. Widać to po tym
tomie, niby scenarzysta chciał zrobić coś nieco innego, ale i tak powielił ten
sam schemat, co poprzednio. I spoko, to by mogło jeszcze ujść, bo tym razem
domyka opowieść, odpowiada na pytania, ale…
Właśnie, odpowiedź jest oczywista od pierwszych stron.
Nic tu nie zaskakuje to raz, co tam nie zaskakuje, jest oczywiste do bólu. Co
gorsza jednak Soule składa swoją historię z tylu bezsensownych zbiegów
okoliczności i przepadków, że traci wszelkie namiastki prawdopodobieństwa.
Wszystko tu jest jak wyreżyserowane, sztuczne, naciągane i grubymi szyte nićmi.
Poznajemy parę ciekawych rzeczy, jak przeszłość Terexa, ale co z tego? Zawód i
niesmak pozostają.
Niezłe to jest graficznie, choć też trochę tak po
macoszemu, na szybko, oby skończyć. I tak się też czyta ten komiks. na szybko,
oby skończyć, acz szybko nie idzie, bo Soule rozpisuje się, choć nie ma nad
czym.




Komentarze
Prześlij komentarz