Najpiękniejsze kobiety przedwojennej Polski – Krzysztof Szujecki

ÓWCZESNE STANDARDY PIĘKNA

 

Ta książka to nie tak do końca historia najpiękniejszych kobiet omawianego okresu. Raczej gwiazd, które za piękne uchodziły, a to akurat z prawdziwym pięknem za wiele wspólnego nie ma, jak wiadomo. Poza tym dla mnie to bardziej zapis tego, jak uroda – a może jej standardy – zmieniły się z czasem, bo nie oszukujmy się, kiedy patrzy się na zaprezentowane tu zdjęcia ciężko znaleźć kogoś, kogo można by określić słowem „ładna”, że już o „pięknej” nie wspomnę. No ale to może to kwestia mojego życiowego podejścia, mojej filozofii, że jeśli uroda, to tylko naturalna, bez całego tego oszukiwania makijażem – a przede wszystkim jeśli uroda, to głównie ta wewnętrzna, to jaki ktoś jest, kim jest, a nie jak wygląda. W końcu uroda przeminie, może zdarzyć się wypadek, choroba, a może zwykła starość, a jednak wewnętrzne piękno zostaje. Ale przecież nie o tym miałem mówić (tym bardziej, że jakiegoś wewnętrznego piękna też tu nie znalazłem), a o książce, a ta sprawdza się dobrze, jako biografia kilku zapomnianych już gwiazd i gwiazdeczek i opowieść o tamtych czasach i świecie artystów.

 

Zofia Batycka, Ina Benita, Ziuta Buczyńska, Helena Grossówna, Loda Halama, Hanka Karwowska, Tola Mankiewiczówna, Nora Ney, Pola Nireńska i Lena Żelichowska. Gwiazdy swoich czasów. Wzory piękna i seksapilu. Artystki, aktorki, marzące o wielkiej sławie i wielkim świecie. Oraz ich losy. To właśnie prezentuje niniejsza książka.

 

Uroda urodą, o tym już się wypowiedziałem na wstępie, ale ta książka to jednocześnie dzieło biograficzno-historyczne, świadectwo pewnych czasów, no i są to czasy, których ja osobiście nie trawię. Epoka kina niemego, jazzu, blichtru i wszystkiego, co się z życiem tzw. sfer wyższych i artystycznych wiązało. No i powinno mi się to nie podobać, powinno mnie to nużyć i drażnić, a jednak nie. Nie jest to może coś, co porwałoby mnie na długie godziny i zachwyciło, ale jednak sporo tu było ciekawego, dobrego, sporo otoczki, która pokazuje kontekst i czasy. I można się tym wszystkim nie fascynować, ale da się tu znaleźć sporo rzeczy nawet dla tych, którzy samym tematem zainteresowani nie są. Choćby, czyli to, co dla mnie było najciekawsze, początki kina. Niby to rzeczy, które wiem i znam, tematem interesując się od lat, ale jednak ukazane od trochę innej strony.

 

Reszta to typowe biografie typowych gwiazd. Walka o wybicie się, walka o dotarcie na szczyt, pokazanie swoich możliwości, ale i masa problemów życiowych i zawodowych. Nieudane związki, szukanie prawdziwej miłości, sprawy rodzinne, walka o alimenty… Ot ludzkie koleje losu, historie o ludziach z krwi i kości. Wydawca zapewnia, że pełnych uroku, ale ja tego uroku tu nie znalazłem – za to znalazłem wszystko to, co składa się na ludzi, od prostych pragnień, które giną gdzieś w wygórowanych oczekiwaniach, przez zwyczajną głupotę poświęcania się dla rzeczy, które ostatecznie nie dały satysfakcji, choć wiadome było, że tej satysfakcji nie przyniosą, po prawdziwe tragedie, bo przecież czasy ciężkie, wojna się zbliżała, problemów przybywało…

 

No i tak to wygląda. Opowieść o gwiazdach, których się nie pamięta już za bardzo, gwiazdach czasem jakże nam odległych, podbijających Amerykę, czasem odległością bliskich (jest tu nawet rozdział o takiej z bliskich mi stron właściwie). Ale przede wszystkim o ludziach, czasach i zmianach, jakie dotknęły wszystkich. Ciekawa, chociaż jednocześnie dość podręcznikowo podana, bogato ilustrowana i ładnie wydana, dla fanów tematu będzie jak znalazł.

Komentarze