35 najlepszych komiksów z Supermanem wydanych po polsku

35 najlepszych komiksów z Supermanem wydanych po polsku

 

Zastanawiałem się czy w ogóle jest sens robić tę listę. Raz, że nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem Superka, dwa, że ten jubileusz 35-lecia startu regularnej serii o nim to jubileusz taki sobie, bo w przypadku poprzednich tytułów, które topkami uczciłem był to jednocześnie jubileusz ich debiutu w naszym kraju, a Człowiek ze Stali już nad Wisłą bywał wcześniej, ale… Ale w końcu się zdecydowałem no i jest. Bo się Supermanowi należało, skoro jest nie tylko pierwszym superbohaterem w dziejach, ale i pierwszym, który pojawił się w naszym kraju i to jakże dawno temu, bo już w roku 1939, wtedy jednak jeszcze jako Burzan. Jako Superman przybył do nas pół wieku później, w albumie „Superman: 50 lat”. Żadna z tych publikacji jednak oficjalna nie była. Co do praw historii wydanych przed wojną niewiele wiadomo, choć powątpiewa się w legalność tamtego przedruku, jednak „Superman: 50 lat” był w zasadzie wydaniem pirackim wypuszczonym przez oficjalne wydawnictwo, na dodatek często zwyczajnie przerysowanym przez anonimowego rysownika. Wychodzi więc na to, że dopiero „Superman” z grudnia 1990 roku od TM-Semic był pierwszym polskim, legalnym i nieprzerobionym „Supermanem” w dziejach. Więc jakoś mi się ten jubileusz mimo wszystko nieźle posklejał. A poniżej macie z tej okazji 35 moim zdaniem najlepszych tytułów wydanych w Polsce.

 

1.     Superman: Na cztery pory roku – duet Loeb / Sale jak chciał, to potrafił. To im zawdziędzczamy jedne z najlepszych opowieści o Batmanie, Spider-Manie, Hulki czy Daredevilu. I to im zawdzięczamy ten przepiękny album. Cztery rozdziały, każdy dla innej poru roku, ukazujące nam początki Supermana i jednocześnie dopełniający opowieści „Człowiek ze Stali” Byrne’a. Jest w tym miłość do klasyki i złotej ery komiksu, jest jakaś taka czułość, są emocje, są uczucia, a Sale nigdy tak pięknie nie rysował, jak tu. Definitywny numer jeden, bardziej skupiony na ludzkiej stronie Supermana i jego bohaterstwa, niż akcji i wielkich wyzwaniach. I właśnie dlatego tak to dobrze działa.

2.     Superman: Co się stało z Człowiekiem jutra? – zbiór komiksów Alana Moore’a o Supermanie. Świetnych, pomysłowych, pełnych emocji, niestety jednocześnie także przewidywalnych. Zabawa jednak jest przednia, a tytułowa, pożegnalna historia z Supermanem starej ery, która ukazuje nam ostatnie momenty jego życia i najazd wrogów, atakujących go ze wszystkich stron, to konkretna, zwarta i wciskająca tyle elementów serii, ile to tylko możliwe w dwóch ledwie zeszytach opowieść, która do dziś zachwyca.

3.     Superman: Czerwony syn – Mark Millar wziął na warsztat mit Supermana, ale osadził go w alternatywnej rzeczywistości odpowiadając na pytanie, co by było, gdyby Człowiek ze Stali zamiast w USA, wylądował w Związku Radzickim i wyrósł na tamtejszego bohatera narodowego? Plus Batman, jako bojownik-rewolucjonista i zakończenie, które w pięknym stylu swoistej pętli łączy przeszłość, przyszłość i wszystkie niuanse, sprawiające, że Luthor i Superman stają się sobie tak bliscy, jak nigdy dotąd. Odważny patent, świetne pomysły i świetne wykonanie (niestety nie graficznie) sprawiają, że to jeden z najdoskonalszych komiksów o Supermanie, na dodatek taki, który w pełni satysfakcjonuje i wielkich fanów, i nowych odbiorców.

4.     Kingdom Come: Przyjdź królestwo – przyszłość uniwersum DC oczami Waida i Rossa. Historia świata, gdzie bohaterowie naszych czasów wycofali się, odpuścili, a nowe pokolenie herosów pozostawia wiele do życzenia. Tymczasem zbliża się koniec świata i… Chociaż to nie „Superman”, Człowiek ze Stali ma tu do odegrania wielka rolę, a świetny, wypełniony smaczkami scenariusz i genialna szata graficzna sprawiają, że album należy do najlepszych, tak z Superkiem, jak komiksów w ogóle.

5.     Zegar zagłady – wielki event DC, który na podstawowym planie stanowi opowieść mającą włączyć do uniwersum postacie ze „Strażników” Alana Moore’a, ale tak naprawdę stanowiący piękny hołd dla Supermana i próbę ujednolicenia jego historii – a wraz z nią próbę ujednolicenia całego uniwersum. I nadania temu wszystkiemu, każdej sprzeczności i nielogiczności, sensu i znaczenia. Próba udana i satysfakcjonująca.

6.     Nowa granica – Darwyn Cooke bierze się za retelling wczesnych lat działalności herosów, ale mocno osadzając ich w politycznej i społecznej sytuacji Ameryki lat 50. Plus Superman na usługach rządu. Piękna sprawa.

7.     Superman: Powrót Supermana – jeden z komiksów mojego dzieciństwa, czyli dokończenie sagi o śmierci i powrocie Supermana. Człowiek ze Stali zginął w walce z Doomsdaym, jednak w Metropolis pojawia się czwórka nowych Supermenów. Kim są? Czy któryś z nich może być odrodzonym Clarkiem Kentem? Nowi bohaterowie, epicka akcja, sekrety, tajemnice, dobre pomysły i znakomita szata graficzna. Aż dziw, że po takim paździerzu, jakim była „Śmierć Supermana”, ta sama ekipa stworzyła komiks tak fajny i robiący duże wrażenie. A przy okazji równie, co „Śmierć” ważny.

8.     Superman: Tajna Geneza – kolejny (i nie ostatni) komiks o początkach Supermana, tym razem w wykonaniu Geoffa Johnsa. Krócej niż w „Dziedzictwie”, w formie bardziej zwartej, ale i dynamicznej, gdzie na szczęście znalazło się dużo miejsca dla tego, co życiowe, ludzkie i bliskie każdemu.

9.     Droga do Odrodzenia: Superman - Lois i Clark – Dan Jurgens, zanim zaczął na powrót pisać regularne przygody Supermana (patrz. „Ścieżka zagłady”), stworzył historię, w której Lois i Clark, po pobycie w innej rzeczywistości, wracają na Ziemię by odkryć, że wydarzyło się coś, co zmieniło całe uniwersum i nie ma tu dla nich za bardzo miejsca. Dlatego żyjąc w ukryciu i działając anonimowo, nadal robią swoje. Aż pewnego dnia pojawiają się kłopoty, które Superman doskonale zna z poprzedniego świata, a które zwiastują wielką tragedię. Wszystko to zaś służy autorowi do prostego celu: połączyć stare z nowym, przygotować nas na powrót do kultowych motywów i dać frajdę zarówno starym wyjadaczom komiksowego chleba, którzy wyłapią wszystkie te smaczki, jak i nowym, zagubionym w kolejnym restarcie uniwersum, jak i zagubiona w nim jest rodzina Kentów, czytelników.

10.  Batman/Superman/Wonder Woman: Trójca - rozwijania początkowych lat superbohaterów ciąg dalszy. Tym razem Matt Wagner bierze na warsztat pierwsze spotkanie tytułowej trójki, by po swojemu pokazać nam najlepsze motywy z czasów złotej ery komiksu i złożyć jej hołd. I hołd to bardzo udany.

11.  Człowiek ze Stali – początki Supermana opowiedziane na nowo, wszystko na potrzeby zrestartowanego po „Kryzysie na nieskończonych Ziemiach” uniwersum. Konkretna, zwięzła i bardzo dobrze wykonana opowieść, która znakomicie wprowadza w świat postaci.

12.  Ostatni kryzys – wielki event, po którym miało nie być już więcej „Kryzysów”. Wiadomo, co wyszło. Ale sam event jest bardzo dobry, może ważniejszy w swoich wydarzeniach dla Batmana, jednak zeszyty z Supermanem stanowią jeden z najciekawszych dodatków do historii – eksperymentalny, w trójwymiarze, pokręcony, ale udany. A sama historia epickiego starcia z Darkseidem, który znów chce wszystko zniszczyć plus cała masa Supermenów w akcji wypadają naprawdę dobrze.

13.  Superman: Odrodzony – Jurgens tym komiksem, który stanowi ważny moment serii z czasów „Odrodzenia DC”, chce tym crossoverem w pewien sposób powtórzyć sukces „Rządów Supermenów”. No i jemu i reszcie ekipy udaje się to całkiem dobrze. Superman z tego świata zginął, ale jest stary dobry Superman, ale i Metropolis, jako Człowiek ze Stali, broni też Luthor. Miedzy nimi zaś jest jeszcze on, Clark Kent, bez mocy i najwyraźniej nigdy nie będący Supermanem. Kim jest? Jakie sekrety skrywa? A tu jeszcze w tle działa Oz i… I jest naprawdę dobrze. Szalona, pokręcona akcja, fajne pomysły i granie na sentymentach, ale na moich Jurgens może grać w ten sposób cały czas.

14.  Superman vs. Aliens – większość opowieści typu „ktoś tam kontra Aliens / Predator / Terminator / etc.” to sztampowe odcinanie kuponików. Są jednak wyjątki i tak, jak pierwszy „Batman kontra Predator” był w swoim gatunku perełką, tak „Superman vs. Aliens” udowadnia, że niemal można mu dotrzymać kroku. Prosta, ale świetna historia o tym, jak Człowiek ze Stali trafia na kryptońską asteroidę, gdzie spotyka obcych. Niby nic, ale Superek nie ma tu mocy, obcy są wielkim zagrożeniem, a jeszcze on sam zostaje zainfekowany i nosi w sobie obcego… Pomysłowa i klimatyczna historia, która naprawdę łączy to co dobre a „Alienie” i „Supermanie”.

15.  Hitman #34 – jeden tylko zeszyt serii w DC bardzo pobocznej, a jednak Garth Ennis nim pozamiatał, serwując nam emocjonalną i pełną trafnych spostrzeżeń rozmowę między Hitmanem – płatnym mordercy obdażonym supermocami – a Superemanem, który przeżywa kryzys emocjonalny.

16.  All-Star Superman – najgorszy z najlepszych, najlepszy z najgorszych. Nie mam o tym komiksie zbyt dobrego zdania, ale z drugiej strony i tak jest to niezły album. Superman w wyniku machinacji Luthora zaczyna umierać. Zanim jednak odejdzie z tego świata musi dokonać swoistej współczesnej wersji 12 prac Herkulesa. I chociaż nie jest to najlepszy komiks o Supermanie – choć często bywa tak określany – ani nawet najlepsza historia o ostatnich dniach Człowieka ze Stali, stanowi jednak niezły przekrój przez wątki i motywy serii. Mało oryginalny, ale za to bardzo przyjemny graficznie.

17.  Gwóźdź – co by było gdyby… przez gwóźdź na drodze Kentowie nie pojechali tamtego dnia, gdy Clark rozbił się na Ziemi i nigdy nie natrafili na jego statek? Historia o świecie DC bez Supermana, ale z duchem Supermana cały czas unoszącym się nad opowieścią. Doczekała się nawet kontynuacji, ale ta nie robi już takiego wrażenia.

18.  Lex Luthor: Człowiek ze Stali – losy i motywacje Luthora ukazane z jego perspektywy. Rzecz analogiczna do albumu „Joker” tego samego duetu (Azzarello / Bermejo), w znakomitym stylu ukazująca to, kim jest wielki wróg Supermana i jak w jego oczach wygląda Człowiek ze Stali. I przepięknie na dodatek ilustrowany.

19.  Człowiek ze Stali (Brian Michael Bendis) – na run Bendisa można narzekać i sarkać, ale ta opowieść, dopełniająca tego, co przed nim zrobił Jurgens i próbująca doprowadzić do finału wiele luźnych wątków naprawdę jest świetna. Rozmach, widowiskowość, trochę grania na sentymentach – wszystko to składa się na album, który wart jest uwagi.

20.  Superman: Dziedzictwo – Próba odświeżenia początków Supermana w formie dostosowanej do nowych czasów – XXI wieku. I to próba bardzo udana, oferująca i dobrą podbudowę obyczajową, i historię przygodową, i fantastykę, i superhero także.

21.  Superman: Brainiac – Superman kontra Brainiac. Znów rzecz, która była już tyle razy, ale w wersji Johnsa zyskuje na jakości. Wszystko przez to, że znów, w dynamicznej formie, Johns skupia się na tym, żeby pokazać nam to, co życiowe, obyczajowe. I przy okazji wywrócić żywot Clarka do góry nogami.

22.  Superman: Dla Jutra - Brian Azzarello umie w komiksy, chociaż superhero to nie jego bajka. I to trochę czuje się też w tym albumie, jednak opowieść o tym, jak pod nieobecność Supermana z Ziemi zniknęło milion ludzi i przez rok nie udaje mu się niczego dowiedzieć – a wśród zaginionych jest Lois. Fajna zagadka, przyjemnie ponury i podszyty smutkiem klimat, plus moralno-religijne dywagacje na temat działań i możliwości Człowieka ze Stali, plus rysunki Jima Lee, składają się na album, który może nieco rozczarowuje finałem, ale zanim ten następuje, dostarcza solidnej dawki przeżyć.

23.  Nieskończony kryzys – drugie wielkie sprzątanie uniwersum DC. Historia o wielkim kryzysie, ale kryzysie przede wszystkim zaufania społecznego do herosów. Wonder Woman zabiła człowieka, Batman, skłócony z herosami, stworzył system do obrony, który wymknął się spod kontroli, a Superman coraz bardziej dystansuje się od dawnych przyjaciół. Całe to szaleństwo zamierzają zaś wykorzystać bohaterowie z alternatywnej rzeczywistości, z tutejszym Supermanem na czele. Świetny komiks o zwartej, skoncentrowanej fabule, która może i robi i mniejszą rewolucję niż „Kryzys na nieskończonych Ziemiach”, ale za to większe wrażenie.

24.  Sprawiedliwość – przepięknie ilustrowana (Alex Ross) opowieść o tym, co by było, gdyby to ci źli połączyli siły i pokazali ludzkości, że mogą jej zaoferować więcej, niż superbohaterowie. I chociaż nie ma się co oszukiwać, że to ręcznie malowane, hiperrealistcyzne grafiki są tu największą atrakcją, fabuła sama w sobie, choć przewidywalna, też jest niczego sobie.

25.  Uniwersum DC według Mike`a Mignoli – ten album, w którym znalazły się różne komiksy dla fanów Supermana ma świetną opowieść o czasach, kiedy istniał Krypotn, ukazującą, jak wyglądała jego codzienność, kultura i ludzie. Dobra historia sama w sobie i świetne dopełnienie uniwersum.

26.  Superman. Action Comics: Efekt Oza – Oz, człowiek stojący za wydarzeniami z komiksów DC przez dłuższy czas, stanowił jedną wielką tajemnicę. W tej historii zaś nadchodzi pora dowiedzieć się wszystkiego. Jaki jest jego związek z Supermanem? Kim jest? I jakie ma cele? Co prawda nie jest to album samodzielny, a dopełnienie opowieści Jurgensa o Supermanie z czasów „Odrodzenia DC”, ale stanowi jedno z najlepszych dokonań scenarzysty.

27.  Superman - Action Comics: Ścieżka zagłady – Dan Jurgens, jeden z architektów śmierci i zmartwychwstania Supermana, po latach wrócił do pisania regularnej serii i zaserwował nam tom, który można nazwać rebootem, można nazwać odgrzewanym kotletem, ale ten kotlet akurat odgrzewania potrzebował, bo zawsze był niedosmażony i teraz dopiero zyskał smak. Fabularnie to nic innego, jak recykling wszystkich motywów – Superman, Superman sprzed ery Flashpointu, do tego Luthor, jako nowy Człowiek ze Stali. Wszyscy oni spotykają się w pełnej akcji fabule, gdzie na scenie znów pojawiają się Doomsday. I chociaż brzmi to, jak pomieszanie z poplątaniem, zabawa jest naprawdę przednia.

28.  Droga do Odrodzenia: Superman - Ostatnie dni Supermana – finałowa opowieść z Supermanem dla „New 52”. Jeszcze jedna wersja jego śmierci, nie najlepsza (ta najlepiej wyszła Moore’owi), nie najgorsza (to nie Jurgens), jednak całkiem udana i z rozmachem ukazana.

29.  Kryzys na nieskończonych Ziemiach – wielki reset całego uniwersum i jego ciągnącej się od półwiecza, pokręconej historii. Zderzenie światów, śmierć uniwersów, a między tymi wszyscy ówcześni (no prawie, są tacy, których tu nie znajdziecie) bohaterowie, którzy starają się ocalić rzeczywistość. Wydarzenie ważne, doskonale zilustrowane, jednak zestarzało się mocno i potrafi przynudzić. Ale jego rozmach i znaczenie (a także niezapomniane wątki z Supermanem i Supergirl) zapewniły mu miejsce na tej liście.

30.  Śmierć Superman – to nie jest komiks, o którym da się powiedzieć, że jest dobry. Ale to komiks przełomowy i musiał się tu znaleźć. Historia jest prosta do bólu: pojawia się nowy wróg, Doomsday, o którym nic nie wiadomo, ale którego nie da się powstrzymać. I przez cały album mamy mordobicie, z coraz większą demolką, a im bliżej finału, tym za pomocą mniejszej ilości, ale za to coraz większych rozmiarów kadrów opowiadana jest całość, by na koniec ostatni pojedynek zaserwować nam na splashpage’ach, dla podkreślenia widowiskowości. Czytanie potrafi znużyć i zmęczyć, jednak fakt, że ten komiks zapoczątkował erę zabijania i ożywiania herosów, a także jak śmierć Sueprmana szerokim echem odbiła się w realnych mediach, sprawiają, że musiał znaleźć się na tej liście.

31.  Superman i Legion Superbohaterów – Geoff Johns dla „Supermana” zrobił wiele dobrego. W tej opowieści przenosi herosa w odległą przyszłość, gdzie przyjdzie mu działać razem z tytułowym Legionem Superbohaterów. Temat był wiele razy, ale sprawność, z jaką Johns go ugryzł i iście filmowe tempo sprawiają, że rzecz wchodzi bardzo przyjemnie i jest na co popatrzeć.

32.  Batman & Superman #4-12/1998 – to nie jest jedna historia, a zbiór różnych zeszytów, które jednak razem wzięte opowiadają o ważnym okresie w życiu Supermana. Oto nasz bohater jest po ślubie z Lois, ale coś dziwnego dzieje się z jego ciałem: w trakcie walki z bandytami wystrzelona kula, zamiast odbić się od niego, przenika jego ciało, jakby był niematerialny. A że w Metropolis znów źle się dzieje, a moce Człowieka ze Stali zaczynają wariować, pojawia się spory problem. Znów akcja, znów ciekawe pomysły i masa postaci i wydarzeń (Luthor, Metallo, Ceritak, Atomowa Czaszka, Booster Gold i Superman w nowej, energetycznej niebieskiej formie. Szkoda, że z całej tej, rozległej sagi, tak niewiele wyszło w naszym kraju.

33.  Superman/Shazam – koszmarnie zilustrowana, ale świetnie napisana wspólna przygoda dwóch herosów, pokazująca wczesne lata działalności pierwszych bohaterów DC. Fajne uzupełnienie takich albumów, jak chociażby „Człowiek ze Stali” i po prostu przyjemny komiks sam w sobie.

34.  Superman #2/97 – starć Supermana z Lobo trochę w historii było. Sporo ich było po polsku, w oryginale jeszcze więcej. I chociaż wśród tych oryginalnych są lepsze pojedynki („DC 1st: Superman/Lobo”), po polsku to właśnie ten pojedynek z pogrubionego, bo 75 numeru „Supermana” od TM-Semic, robi największe wrażenie. Historia prosta, oto Lobo, który sam swego czasu zmartwychwstał, na wieść o powrocie Supermana zza grobu postanawia udowodnić, że jedynie on, Ważniak, ma prawo ożyć, więc chce odesłać Superka na tamten świat. I chociaż komiks jest prosty, ułagodzony i bardzo kiepsko przetłumaczony i tak daje sporo frajdy. Szczególnie w innych historiach, a zwłaszcza tej, opowiadającej o pewnym gościu, który czyści miejsca bitw ze zwłok.

35.  Superman #8-9/1997, Batman&Superman #10-12/97-1/98: Bitwa o Metropolis / Upadek Metropolis – opowieść o tym, jak Luthor i projekt Cadmus zaczęli ze sobą wojnę, której polem stało się Metropolis może nie jest tak emocjonująca, jak się wydaje, ale nadal dobrze się ją czyta. Rozwałka, akcja, widowiskowe momenty i fajna szata graficzna sprawiają, że nawet jeśli momentami te historie są za bardzo przegadane, nadal stanowią przyjemną rozrywkę.

 

A na koniec jeszcze wzmianka honorowa:

Joe Shuster. Opowieść o narodzinach Supermana – historia nie o Supermanie, a o jednym z jego twórcy. biograficzna, pięknie ilustrowana i pięknie wydana opowieść o człowieku, bez którego nie byłoby Supermana i jego życiu, które potoczyło się w bardzo złym kierunku.

 

Ta lista wyglądałaby zupełnie inaczej, gdybym nie postanowił, że skupię się na opowieściach o samym Supermanie tudzież takich, gdzie grał pierwsze skrzypce, albo eventach, w których jego wątek był znaczący (fair wydawało się zawarcie opowieści, w których bohater jest zbiorczy, a każda z postaci, w tym Superman, jest równie istotna dla ogółu). Pomijałem jednak serie, gdzie pojawiał się gościnnie i może odgrywał znaczącą rolę, ale nie był jednocześnie tym, który jest motorem napędowym całej akcji. Dlatego też znalazł się na niej zeszyt „Hitmana”, który w zasadzie był komiksem o Supermanie, ale już opowieści pokroju „Powrotu Mrocznego Rycerza”, w których Suprman ma bardzo znaczącą rolę, ale jednak to Batman dominuje nad akcją (i występuje w tytule). Zresztą, co to by była za lista najlepszych komiksów o Supermanie, skoro pierwsze miejsce i tak zdobyłby Gacek? 

Komentarze